Len mielony na odchudzanie

W poszukiwaniu idealnej diety, trafiłam na artykuł na temat diety dr Budwing, która nazywana jest również dietą lnianą. Podstawowym składnikiem diety jest oczywiście len. Pamiętam, jak w czasach dzieciństwa babcia karmiła mnie jego nasionkami. Mówiła, że siemię lniane jest dobre na wszystko. I w sumie miała rację! Siemię lniane dba o nasze serce, układ pokarmowy, włosy, skórę i paznokcie. No i według dr Budwing zadba również o naszą sylwetkę! Ziarenka lnu zmniejszają apetyt, przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej oraz zapewniają uczucie sytości! Postanowiłam to sprawdzić!

Len mielony na odchudzanie – moja opinia

Niestety nie zdecydowałam się dietę dr Budwing, ponieważ nie wyobrażam sobie zaczynać dnia od szklanki soku z kiszonej kapusty. 😀 Ale postanowiłam włączyć do swojego menu len mielony. Dodawałam go do jogurtów, sałatek, a także piłam napar z jego ziarenek. Przygotowanie takiej mikstury jest banalnie proste. Do jej zrobienia będziesz potrzebować:

  • 2 łyżek mielonych nasion lnu
  • 0,5 szklanki wody, soku owocowego, jogurtu lub kefiru

Nasiona lnu wsypujemy do szklanki, a następnie zalewamy wodą lub innym wyżej wymienionym produktem. Odstawiamy na 30-60 minut. Spożywamy dwa razy dziennie – rano i wieczorem.

Muszę Wam powiedzieć, że bardzo polubiłam ten cały len. Po zjedzeniu posiłku z dodatkiem tych cudownych ziarenek czułam się na maxa syta i długo nie byłam głodna!!! Także, jeśli ktoś z Was ma problem z nadmiernym apetytem, to len pomoże nad nim zapanować. Oprócz tego pozbyłam się problemu wstydliwych zaparć. 🙂 Teraz regularnie odwiedzam toaletę. No i w końcu udało mi się pokonać zgagę, która od ładnych kilku lat nie dawała za wygraną! Oczywiście zanim sięgnęłam po len, próbowałam różnych domowych sposobów. Picie mleka, jedzenie migdałów… ale nic nie pomagało. Dopiero len poradził sobie z tą wkurzającą przypadłością! Pewnie jesteście ciekawe, czy udało mi się schudnąć. Niestety nie… Dodatkowo mam wrażenie, że przytyłam! 🙁 Co prawda nie mam w domu wagi, ale czuje, że moje ulubione jeansy stały się lekko przyciasnawe… Pomimo tego, że nasionka lnu są dość małych gabarytów, zawierają całkiem sporo kalorii aż 534 na 100 g!!! A ja chyba trochę przesadziłam z ich ilością… No cóż pora kupić wagę.

Kupiłam wagę i okazało się, że

przytyłam!!! Byłam załamana!!! Okazuje się, że wszystko jedzone w nadmiernych ilościach tuczy!!! Nawet zdrowe produkty! Jedno jest pewne! Musiałam coś zrobić z tą moją wagą!! Lato za pasem…A ja co? Jedna fałdka tutaj, druga fałdka tam… Masakra! Przeszłam na dietę i kupiłam Silvets , to takie tabletki wspomagające odchudzanie, które znalazłam w Internecie. Mają naturalny skład i nie ma w nim siemienia, więc myślę, że nie przytyje. Hahahah! W trakcie kuracji preparatem Silvets  czułam się bardzo dobrze. Nie miałam żadnych bólów głowy, nudności, czy wymiotów… Pierwsze efekty odchudzające zauważyłam już po tygodniu – waga pokazała 2 kilogramy mniej. W kolejnych tygodniach również obserwowałam spadki.

W 30 dni udało mi się zrzucić 6,5 kilograma!!! Czyli całą moją nadwagę! Jestem bardzo zadowolona z tych tabletek i na pewno do nich wrócę. 🙂 Chociaż mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby. Nie mam zamiaru tyć 😀 A i jeszcze jedno! Tak dla zainteresowanych! Tabletki Silvets można kupić tylko przez Internet, o tutaj.

 

Białko serwatkowe na odchudzanie

Jakiś czas temu trafiłam na ciekawy artykuł dotyczący białka serwatkowego. Do tej pory myślałam, że wszelkiego rodzaju szejki proteinowe są przeznaczone dla pakerów z siłowni. 😀 Ogólnie dla tych, którzy robią masę i jedzą stejki  😀 No wiecie o co mi chodzi, Robert Burneika i te sprawy. Okazało się, że to nieprawda!! Otóż autor tego tekstu – licencjonowany dietetyk twierdzi, że białko serwatkowe może pomóc schudnąć! jakby się nad tym wszystkim głębiej zastanowić, to ta teoria rzeczywiście ma sens… W końcu białko przyspiesza metabolizm, dostarcza do naszego organizmu mnóstwo aminokwasów, które umożliwiają mięśniom szybszą regenerację.

Białko serwaktowe – jak stosować?

Stosowanie białka serwatkowego jest banalnie proste. Wystarczy wymieszać je z wodą lub dodać do owsianki czy smoothie.

Białko serwatkowe – cena, gdzie kupić?

Białko serwatkowe można kupić w sklepach dla kulturystów 😀 ale nie tylko! Odżywki na bazie białka serwatkowego można również kupić przez Internet, a także w niektórych klubach fitness. Cena takiej przyejmności waha się od 30 do 70 złotych!!! Wszystko zależy od gramatury, producenta no i smaku.

Białko serwatkowe kontra odchudzanie. Poznaj moją opinię!

Zdecydowałam się na zakup białka serwatkowego o smaku solonego karmelu!!! Byłam bardzo podekscytowana tą całą białkową kuracją!! No bo jak to możliwe… Będę pić coś o smaku karmelu i tracić kilogramy! I to w ekspresowym tempie! Niestety tempo mojego odchudzania pozostawia dość sporo do życzenia – tracę 0,2 kg na tydzień :(, więc miałam nadzieję, że dzięki odżywce białkowej dobiję chociaż do 1 kilograma!!!

  • Na początku piłam białko serwatkowe z dodatkiem wody, ale szczerze mówiąc nie mogłam tego przełknąć!! Pierwszy minus – słaba rozpuszczalność, drugi – grutkowatość, trzeci – po przyrządzeniu „koktajlu” na jego powierzchni tworzyła się mega piana!!!  Wypijałam duszkiem i chciałam zapomnieć o tym jak najszybciej!!!
  • Później postanowiłam zmienić taktykę – zaczęłam używać białka jako dodatek do naleśników i owsianki. I w sumie to rozwiązanie  okazało się genialne! Posmakowało nawet mojemu mężowi, który coraz częściej prosił mnie o zrobienie placuszków z dodatkiem odżywki białkowej.

Czy białko serwatkowe pomogło mi schudnąć? 

Raczej nie… Dalej chudnę marne 0,2 kg tygodniowo… Może jeszcze kiedyś wrócę do białka serwatkowego, ale na razie dam sobie z nim spokój. Nie wiem czy to kwestia kazeiny zawartej w odżywce, czy po prostu złośliwość losu, ale zauważyłam, że od jakiegoś czasu boli mnie brzuch. A tak szczerze mówiąc to mam z nim problem od wtedy, kiedy zaczęłam stosować białko… Poczytałam trochę w necie i okazało się, że wiele osób ma dokładnie takie same objawy, jak ja!! Zobaczcie:

A takich komentarzy jest więcej! Może mam nietolerancję laktozy… Nie wiem, ale po innych produktach białkowych czuje się bardzo dobrze, więc to ewidentna wina odżywki! W dalszym ciągu byłam załamana moim tempem odchudzania… Pomimo tego, że to zdanie się rymuje, to nie było mi do śmiechu. Zmieniłam dietę, zaczęłam pić więcej wody i nic. Stwierdziłam, że trzeba kupić jakieś tabletki na odchudzanie. Nie widziałam innej opcji. Kupiłam  African Mango, chociaż szczerze mówiąc nie liczyłam na jakieś super rezultaty, ale po prostu musiałam coś zrobić w tym kierunku!! Brałam dwie kapsułki dziennie przez 30 dni. Przed rozpoczęciem kuracji postanowiłam, że zważę się dopiero po 30 dniach. Po prostu miałam dość frustracji, którą wywoływała u mnie waga!!! Kiedy nastał „dzień prawdy” byłam na maksa zdenerwowana!!! Po prostu bałam się, że wyrzuciłam 149 złotych w błoto. Jakby mój mąż dowiedział się, że wydałam tyle kasy na tabletki, to chyba by się przekręcił na tamten świat. Na szczęście udało mi się schudnąć!! I to dość sporo, bo 6 kilogramów!!! Czyli traciłam po 2 kilogramy tygodniowo!!! Czujecie to??? W końcu udało mi się zażegnać złą passę i to dzięki tabletkom  African Mango. Z czystym sumieniem polecam Wam ten preparat. Zwłaszcza tym osobom, które pomimo diety nie mogą schudnąć!

Moje tabletki kupiłam TUTAJ Obecnie można liczyć na mały rabacik – 20%. Także klikajcie i zamawiajcie. Powodzenia! 🙂 

 

Soki na odchudzanie

Wśród gwiazd zapanowała nowa moda. Moda na odchudzanie przy pomocy soków!!! Z kolorowymi słoiczkami wypełnionymi sokami Juicy Jar paradują m.in.: Klaudia Halejcio czy była Miss Polski Marcelina Zawadzka. Jeden słoiczek takiego soku kosztuje aż 30 zł!!! Niestety nie stać mnie na tak drogie przyjemności. Mam rodzinę na utrzymaniu!! A zresztą po co mam wydawać tyle kasy, skoro takie sam napój mogę przyrządzić w domu. Postanowiłam wyciągnąć z szafy sokowirówkę i zacząć produkcję domowych soków na odchudzanie

Soki na odchudzanie – moja opinia

W Internecie można znaleźć mnóstwo przepisów na soki odchudzające. Z całej masy wybrałam te, których bazą były moje ulubione warzywa i owoce. Najbardziej zasmakował mi ten z dodatkiem  jarmużu. A robiłam go  w następujący sposób.

Składniki: 

  • dwie garści jarmużu
  • 1 jabłko
  • 1 natka pietruszki
  • woda
  • 1 cytryna
  • 1 pomarańcza

Wszystkie składniki traktujemy sokowirówką i gotowe. Taki soczek, a także wiele innych piłam codziennie. Zazwyczaj w ramach przekąski, np. na drugie śniadanie albo na podwieczorek. W sumie, to jakby dodać do takiego soku, np. banana i płatki owsiane, to wyjdzie nam zdrowy i pożywny posiłek… No ale w sumie wtedy to nie będzie już sok, a koktajl.

Dobrze, przejdźmy do meritum. Czy dzięki sokowej kuracji odchudzającej udało mi się zrzucić nadwagę! Otóż nie!

Picie soków nie przyspieszyło odchudzania… Aczkolwiek dalej zamierzam sokować 😀  Po prostu weszło mi to w nawyk. Dodatkowo postanowiłam trochę zmodyfikować mój styl odżywiania i kupić jakiś wspomagacz odchudzania. Do lata co raz bliżej, a moja figura woła o pomstę do nieba! Kupiłam African Mango. W sumie sama nie wiem dlaczego zdecydowałam się właśnie na te tabletki… Może dlatego, że w ostatnim czasie piłam przepyszny koktajl z dodatkiem owocu mango? Sama nie wiem. 😀

Liczy się fakt, że dzięki preparatowi African Mango udało mi się schudnąć!! I to całkiem sporo, bo 13 kilogramów w 2,5 miesiąca!! < if you know what i mean> hahaha. 😀

A co najlepsze nie stosowałam jakiejś restrykcyjnej diety! Jestem żoną i matką dwójki dzieci, więc gotuje normalne, tradycyjne obiady. Kotlety schabowe w panierce i te sprawy. Po prostu jadłam mniejsze porcje. Ćwiczyć też nie ćwiczyłam, ale w sumie mam w domu trzyletnie dziecko, więc co ćwiczyć? Człowiek nalata się tyle, co na aerobiku! 😀 Wracając do African Mango. Nie orientuje się, czy te tabletki można kupić w aptece albo w jakimś sklepie ze zdrowym żywnością, ponieważ ja zamawiałam je przez Internet. Nawet udało mi się załapać na 20% zniżkę. 😀 Sprawdzałam dzisiaj czy ta strona jeszcze działa i na szczęście tak 😀 Także klikajcie TUTAJ i łapcie rabat. 😀

Powodzenia w odchudzaniu!! 

 

Głodówka – głupota czy szybki sposób na schudnięcie?

 

Głodówka – znana i praktykowana od lat. Dla jednych – szybki sposób na schudnięcie, dla drugich – szybki sposób na wyniszczenie organizmu! Nie wiem jak Wy moje drogie czytelniczki, ale ja podpisuje się obiema rękami pod postulatem tej drugiej grupy. Uważam, że głodówka jest jakimś totalnym nieporozumieniem i mam nadzieję, że mój wpis odwiedzie Was od tak drastycznych metod odchudzania!!!

Głodówka 

  • Głodówka pomoże mi schudnąć – bzdura!!

W trakcie głodówki pozbywamy się nadmiaru wody z organizmu, a nie tłuszczu!!! Jeżeli myślisz, że w ciągu trzydniowej głodówki pozbędziesz się trzech kilogramów tłuszczu, to jesteś w wielkim błędzie! No chyba, że zamierzasz głodować przez minimum 10 dni, to owszem możesz pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Zastanów się jednak, czy długotrwała głodówka jest dobrym sposobem na odchudzanie? Skutki uboczne głodówki są przerażające!!! Ból głowy, zaburzenia miesiączkowania, osteoporoza, niedożywienie, wypadanie włosów, nieświeży oddech, anemia… Czy naprawdę o taki efekt Ci chodzi?  Nie sadzę!

  • Dzięki głodówce oczyszczę organizm z toksyn 

Wierzysz w takie głupoty, serio???  Nie ma czegoś takiego, jak głodówka oczyszczająca!! Jeżeli chcesz pozbyć się nadmiaru toksyn z organizmu, to po prostu zacznij zdrowo się odżywiać! A nie cudować! Zacznij jeść regularnie, zrezygnuj z wysoko przetworzonego jedzenia! Zadbaj o to aby w Twojej diecie nie zabrakło świeżych warzyw i owoców! Teraz mamy na nie sezon, więc zasuwaj do warzywniaka i rób zapasy!

Mój sposób na szczupłą sylwetkę! 

Zupełnie nie rozumiem osób, które decydują się na taki sposób odchudzania! Abstrahując od tego, jakie spustoszenie w naszym organizmie może wywołać głodówka, warto również wspomnieć o tym, że zazwyczaj kończy się efektem jojo!!! W 90% przypadków! I w sumie, to wcale się temu nie dziwię! Nie wyobrażam sobie nie jeść nic przez kilkanaście dni!! I nie wierzę w to euforyczne samopoczucie, które występuje po iluś tam dniach głodowania. A i jeszcze jedno! Głodówka spowalnia metabolizm, więc nie zdziw się, jak po jej zakończeniu zaczniesz tyć… Z powietrza!!! Swojego czasu borykałam się z nadwagą i wiem, że odchudzanie nie jest wcale takie łatwe…. Ale kto powiedział, że droga na szczyt będzie prosta? Racjonale podejście do diety sprawiło, że udało mi się schudnąć 20 kilogramów w cztery miesiące! W trakcie kuracji nie chodziłam głodna, a moje samopoczucie było fantastyczne!! A teraz jest jeszcze lepsze, bo w końcu mogę nosić obcisłe spodnie i sukienki!! Bez wstydu!! Jesteście ciekawe, jak udało mi się schudnąć! Jeżeli tak, to przeczytajcie ten wpis!

  • Stosowałam popularną dietę MŻ – czyli mniej żreć!!! W trakcie odchudzania jadłam wszystko. Słodycze i fast foody też. Odrobina przyjemności nikomu jeszcze zaszkodziła, a małe odstępstwa sprawiły, że było mi łatwiej wytrwać w dietetycznych postanowieniu! Starałam się jeść regularnie. Moja dieta bazuje na warzywach, owocach, kaszach, pełnoziarnistym pieczywie i nabiale. Poza tym pokochałam domowe, dietetyczne słodkości, np. ostatnio robiłam czekoladowe ciasto z fasoli!! Jest przepyszne! Smakowało nawet mojemu mężowi – największemu łasuchowi pod słońcem!! Jak będziecie chciały, to podam przepis. 🙂
  • Ćwiczyłam trzy razy w tygodniu i robię to do tej pory. Po prostu sport sprawia mi przyjemność! Nie wiem, jak Ty ale ja wolę iść na spacer niż leżeć na kanapie  i gapić się w ten głupi telewizor!
  • Brałam tabletki wspomagające odchudzanie. Tak… wiem, wiem.. Neguje głodówki, a polecam tabletki na odchudzanie… Ale powiedzcie, czy jest coś złego w naturalnych wspomagaczach odchudza, takich jak tabletki Silvets, w których znajdziemy tylko i wyłącznie naturalne składniki? Zieloną herbatę, guaranę, pieprz kajeński, jagody acai… ? Bo ja uważam, że nie! Są bezpieczne, nie wywołują skutków ubocznych, a wręcz przeciwnie! Dodają energii, poprawiają samopoczucie no i sprawaiają, że chudniemy szybciej! Tabletki Silvets łykałam przez 4 miesiące. Codziennie dwie kapsułki. Do tego wspomniana dieta MŻ i minimalna dawka ruchu. W taki sposób udało mi się zrzucić 20 kilogramów. Pomimo tak dużego spadku, moje ciało wygląda rewelacyjnie. Jest jędrne i napięte. Nie zaobserwowałam żadnej zwisającej skóry. 😀 Przypuszczam, że to zasługa spacerów i jagód acai zawarty w tabletkach Silvets. Ot cała tajemnica mojego odchudzania.

Oczywiście zachęcam do przetestowania moich patentów na sobie. Mam nadzieję, że Wam również uda się schudnąć!

Siemię lniane na odchudzanie

Ostatnimi czasy panuje moda na tzw. superfoods – czyli super żywnością. Superfoods to produkty, które powinny znaleźć się na talerzu każdego z nas. Zaliczamy do nich między innymi siemię lniane. Okazuje się, że te malutkie ziarenka naprawdę mają moc!

  • wzmacnia włosy, skórę i paznokcie
  • reguluje pracę jelit
  • zapobiega wzdęciom i zaparciom
  • reguluje gospodarkę hormonalną
  • obniża poziom złego cholesterolu LDL
  • działa łagodząco w infekcjach górnych dróg oddechowych
  • stanowi bogactwo witamin i minerałów, które dbają o nasz organizm od środka
  • wzmacnia odporność
  • stanowi źródło kwasów Omega 3 i Omega 6
  • zapobiega przedwczesnemu starzenia się skóry
  • przyspiesza odchudzanie

I do tego wszystkiego, siemię lniane jest bardzo tanie! Za jedno opakowanie (400 g) zapłacimy ok. 6 zł!!! Nie wiem jak Wy, ale ja nie potrafiłam przejść obok tego tematu obojętnie. Od razu pobiegłam do apteki i kupiłam to cudo! Jeszcze tego samego dnia rozpoczęłam testy. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić efektami trzymiesięcznej kuracji!

Siemię lniane – jak stosować? 

Na początek napiszę Wam o tym, jak należy stosować siemię lniane. Otóż są dwie szkoły. Pierwsza mówi żeby pić siemię lniane niezmielone, a druga zmielone. Zdecydowałam się na tą pierwszą opcję. Swój „koktajl” przygotowywałam z dwóch łyżeczek. Po prostu nasionka zalewałam letnią wodą, a następnie odstawiałam na 15 minut. Po upływie tego czasu wypijałam zawartość kubeczka, która wyglądała o tak:

Konsystencja takiego napoju jest dość gęsta. Niektórzy mówią, że przypomina kisiel.. I w sumie trudno się z tym nie zgodzić 🙂 Na początku nie mogłam się do niej przyzwyczaić. Najgorsze były trzy pierwsze dni… Później było już tylko lepiej. 🙂

Siemię lniane – efekty 

Włosy

Zapomniałam Wam wspomnieć o tym, że nie tylko piłam napar z siemienia lnianego, ale również nakładałam go na włosy. Oczywiście nie chodzi mi o same ziarenka, a o żel który z nich powstaje. Jesteście ciekawe, jak przygotować maseczkę z siemienia lnianego? Wystarczy, że dwie łyżki ziaren zalejemy szklanką wody, a następnie podgotujemy przez kilka minut na małym ogniu. Powstały preparat odcedzamy i gotowe. Nakładamy na włosy,  a następnie spłukujemy po upływie 30-40 minut. Taki zabieg fundowałam sobie raz w tygodniu. Po trzech miesiącach zauważyłam, że moje włosy stały się bardziej gęste i lśniące! No i o wiele szybciej rosną! Jestem bardzo zadowolona z efektów!

Paznokcie

Pierwsze efekty zauważyłam dość szybko, bo po 2 tygodniach. Moje paznokcie stały się mocniejesze i w końcu przestały się rozdwajać!!!

Zdrowie

Nie wiem, czy to zasługa siemienia lnianego i dużej zawartości kwasów Omega 3 czy zmiany mojego nastawienia… Ale odkąd zaczęłam stosować lnianą kurację zauważyłam, że mam o wiele lepszy nastrój. Rzadko kiedy dopadają mnie „doły”. Teraz mam mnóstwo energii i chęci do życia! 🙂 No i w końcu udało mi się złagodzić objawy PMS. Ból brzucha to przeszłość! Oprócz tego zauważyłam, że rzadziej choruje. 🙂

Odchudzanie

I na koniec kwestia odchudzania. Szczerze mówiąc to właśnie na niej zależało mi najbardziej. Liczyłam na całkiem dobre efekty. ..  których niestety nie było mi dane się doczekać. .. Oczywiście zauważyłam, że częściej odwiedzam toaletę – w końcu siemię lniane działa, jak miotełka i wymiata z naszych jelit wszystko to, co niepotrzebne…Co niestety nie przełożyło się  na moją wagę..

Podsumowanie: dalej będę pić napar z siemienia lnianego. Szczerze mówiąc to stał się dla mnie takim małym rytuałem. I ogólnie rzecz biorąc kurację uważam za udaną. Mam piękną cerę, włosy i paznokcie. Teraz tylko zastanawiam się, co zrobić żeby schudnąć? Wiem, że muszę zmienić dietę, ale tak naprawdę to nie mam czego zmieniać, bo odżywiam się dość zdrowo…. Zastanawiam się nad kupnem jakiś tabletek na odchudzanie. Tylko nie wiem, które z nich wybrać…. Cóż pora zrobić małe rozeznanie.

Tabletki na odchudzanie – mój wybór

Tabletki na odchudzanie to ostateczność… Zawsze brałam pod uwagę tylko naturalne metody… Dlatego właśnie najpierw sięgnęłam po siemię lniane, no ale cóż… Rezultaty nie były zadowalające. Wiedziałam jedno. Suplement diety, który kupię musi być naturalny! Ostatecznie zdecydowałam się na zakup tabletek  Silvets . Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na ich skład:

  • zielona herbata
  • pieprz kajeński
  • guarana
  • l-karnityna
  • biopiperyna
  • jagody acai

Chyba każda z Was słyszała o odchudzających właściwościach zielonej herbaty? No i o jagodach acai mówi się coraz więcej, że odchudzają, odmładzają…. L-karnityna spala tłuszcz, guarana dodaje energii. Pieprz kajeński to naturalny termogenik, który rozgrzewa organizm od środka i sprawia, że zaczynamy spalać więcej kalorii.  Biopieryna – zwiększa wchłanianie składników mineralnych. Niestety cena preparatu  Silvets  jest dość droga – 179 zł!! Cholercia! No ale za jakość trzeba płacić. Pomyślałam, że tabletki są ostatnią deską ratunku dla mojej wagi (nadwagi). Kliknęłam ikonkę Zamów Teraz i spokojnie czekałam na  przesyłkę. Preparat  Silvets  łykałam przez trzy miesiące.. Po prostu chciałam mieć odniesienie do wcześniej kuracji.

Trzymiesięczna kuracja tabletkami Silvets – efekty

Szczerze mówiąc, to nie spodziewałam się aż tak dobrych efektów! Dzięki tabletkom  Silvets nie tylko schudłam, ale również odmłodniałam. 😀 Tak, tak dobrze czytacie. Przypuszczam, że to zasługa zielonej herbaty i jagód aci, które zawierają mnóstwo przeciwutleniaczy i antyoksydantów. Moja skóra stała się gładka, jędrna i napięta. Zmarszczki mniej widoczne…. Po cellulicie nie ma ani śladu. A co do wagi! 18 kg mniej w trzy miesiące!!! Bez wyrzeczeń i durnych diet! Wspominałam Wam o tym, że całkiem zdrowo się odżywiam i w sumie niczego nie musiałam zmieniać… Wystarczyło zacząć łykać  Silvets  i waga zaczęła spadać w dół. 🙂

 

PS Pytacie mnie co jadłam w trakcie kuracji odchudzającej tabletkami  Silvets .Chętnie podzielę się z Wami tą wiedzą.

Śniadanie: jogurt naturalny z dodatkiem płatków owsianych lub otrąb pszennych. Do tego jakiś owoc – zazwyczaj banan lub jabłko + jedna kapsułka  Silvets
II śniadanie: kanapki z pieczywa pełnoziarnistego z szynką/serem/tuńczykiem/twarożkiem
Obiad: filet z piersi kurczaka/ łosoś z warzywami + jedna kapsułka  Silvets
Kolacja: jajecznica/ sałatka z tuńczykiem/ jajko sadzone/ sałatka grecka z kromką pieczywa pełnoziarnistego

Tabletki Silvets można kupić TUTAJ 🙂

Napój na odchudzanie – co pić na diecie?

W dzisiejszym wpisie chciałabym podzielić się  z Wami moimi doświadczeniami związanymi z napojami odchudzającymi. I wcale nie chodzi mi o napoje sprzedawane w klubach fitness typu Oshee. Nie chodzi mi również o wymyślne koktajle, które możemy nabyć w aptekach. Takie specyfiki kompletnie mnie nie interesują! Są pełne chemii i cukru! Interesuje mnie to co  zdrowe i naturalne. Napojem spełniającym moje kryteria okazała się słynna mikstura z kurkumy, która oczyszcza, wzmacnia, rozgrzewa i podobno odchudza…. Oczywiście najbardziej zainteresowała mnie odchudzająca moc tego napoju. Jeżeli jesteście ciekawe, czy dzięki niemu udało mi się schudnąć, zapraszam do dalszej części wpisu. 🙂

Napój na odchudzanie – kurkuma + cytryna + imbir

Pierwszy raz o zdrowotnych właściwościach kurkumy przeczytałam na blogu Anny Lewandowskiej. Później dowiedziałam się, że w torebce słynnej modelki Anny Jagodzińskiej znajdziemy tabletki z kurkumy… Patrząc na figurę dziewczyn pomyślałam, że ta kurkuma rzeczywiście musi działać.  A dlaczego właśnie kurkuma, a nie jakaś inna przyprawa?

Kurkuma:

  • przyspiesza metabolizm
  • poprawia trawienie
  • rozbija adpipocyty – komórki tłuszczowe
  • oczyszcza organizm z toksyn
  • poprawia perystaltykę jelit
  • zapobiega wzdęciom, zaparciom – w wyniku czego nasz brzuch staje się bardziej płaski

Przepis na odchudzający napój z dodatkiem kurkumy 

Składniki:

  • 1 szklanka wody
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • mały kawałek startego imbiru
  • 1 łyżeczka miodu
  • odrobina pieprzu kajeńskiego
  • ćwiartka cytryny

Przygotowanie:

Zagotuj wodę, a następnie zalej nią imbir. Odstaw na 15 minut. Następnie dodaj kurkumę i dokładnie wymieszaj. W dalszej kolejności wzbogać napój o miód oraz sok wyciśnięty z ćwiartki cytryny.

Napój z kurkumy należy pić rano na czczo!!! 

MOJE EFEKTY

  • częstsze wizyty w toalecie – skończyły się moje problemy ze wzdęciami i zaparciami
  • mniejszy apetyt
  • lepsza kondycja skóry – stała się bardziej promienna i gładka
  • mam więcej energii i siły do działania
  • brak porannych mdłości

Niestety nie zaobserwowałam spadku wagi…. Więc uważam, że odchudzające właściwości kurkumy są trochę przereklamowane, tak samo jak te wody z cytryną. 🙂 Aczkolwiek nie zamierzam rezygnować z picia takiej mikstury. 🙂 Zresztą cudów nie ma. Bez sportu i diety nie da się schudnąć. Tak uważam….

African Mango – tabletki które pomogły mi schudnąć

Ale co zrobić, gdy sport i dieta nie przynoszą wystarczająco satysfakcjonujących efektów? Wtedy warto sięgnąć po tabletki na odchudzanie. Wiem, że wiele dietetyków neguje ich działanie.. ale ja należę do takich osób, które muszą przetestować wszystko na własnej skórze.  Tak było nie tylko z  African Mango, ale również z napojem na odchudzanie z dodatkiem kurkumy. O wspomnianych przeze mnie tabletkach dowiedziałam się przez przypadek. Po prostu szukałam w Internecie innych naturalnych sposobów na odchudzanie i w taki sposób trafiłam na stronę producenta (KLIK). Dowiedziałam się, że ten preparat stosował słynny doktor Mehmat Oz (prowadzący amerykańskiego programu Doktor Oz radzi) i schudł 3, 18 kg w miesiąc – bez diety! Postanowiłam zamówić te tabletki i sprawdzić, czy uda mi się osiągnąć podobne rezultaty. Łykałam dwie tabletki dziennie. Oprócz tego nie zmieniłam nawyków żywieniowych. Jadłam normalnie, jak przeciętny Polak. Na śniadanie kanapki, w pracy również, na obiad zupa + drugie danie, na kolację jakiś twaróg. Po trzydziestu dniach weszłam na wagę – 4 kg mniej! Bez diety i wyrzeczeń! W kolejnych miesiącach postanowiłam nieco zmodyfikować mój styl odżywiania i spadki były jeszcze większe – 18 kg w 90 dni!!! Czyli po 6 kg miesięcznie!!!

Żeby nie być gołosłowną wrzucam fotki mojej metamorfozy i czekam na Wasze opinie! 🙂  Wiem, że jeszcze sporo pracy przede mną, ale różnica jest widoczna gołym okiem. 🙂 22 kg mniej! 

 

 

CIESZĘ SIĘ, ŻE PODJĘŁAM DECYZJĘ O ZAKUPIE AFRICAN MANGO . WY RÓWNIEŻ MOŻECIE TO ZROBIĆ I SCHUDNĄĆ TAK JAK JA! 

 

Odchudzanie bez diety

Odchudzanie spędza Ci sen z powiek? Dieta kapuściana,  białkowa, warzywno-owocowa… Przetestowałaś każdą z nich i dalej jesteś gruba? Znam ten ból. Jeszcze pięć miesięcy temu myślałam, że nigdy nie uda mi się zrzucić nadwagi… W końcu próbowałam wszystkiego! Nawet miałam zamiar zapisać się do terapeuty, bo na jednym z forów internetowych przeczytałam, że dziewczyna schudła dzięki hipnozie!! Na szczęście szybko udało mi się wybić ten poroniony pomysł z głowy! Do tematu odchudzania podeszłam zdroworozsądkowo i okazało się, że cały ten proces jest prostszy, niż by się  mogło wydawać…

Okazało się bowiem, że można schudnąć bez diety! Chcesz dowiedzieć się, jak to zrobić? Przeczytaj mój wpis! Serdecznie zapraszam!

Poznaj mój sposób na odchudzanie bez diety! 

Zapamiętaj poniższe zdanie:

Najlepsza dieta to taka, o której nie wiemy, że na niej jesteśmy!!!! 

I wprowadź je w życie!!! Ja tak zrobiłam! Dzięki tej prostej zasadzie zrzuciłam 10 kilogramów w 3 miesiące. 😀 Bez liczenia kalorii i zastanawiania się, czy od jednej kostki czekolady przytyje… Schudłam dzięki zdrowemu rozsądkowi i racjonalnym nawykom żywieniowym, które stosuje do dziś.

  1. Zaczęłam jeść śniadania. Kiedyś uważałam, że wypicie kawy wystarczy.. Wmawiałam sobie, że nie jestem głodna… Wmawiałam sobie, że im mniej zjem, tym więcej schudnę. Bzdura!!! Niskokaloryczne diety nie działają! A porządne śniadanie to błogosławieństwo dla naszego metabolizmu. Dzięki niemu nie tylko zaczniemy szybciej tracić na wadze, ale również unikniemy napadów głodu. A zatem, co zjeść na śniadanie? Pierwszy posiłek dnia powinien obfitować w błonnik i dobrej jakości białko. Jakiś przykład? Owsianka z owocami, kanapki z pełnoziarnistego pieczywa, jajecznica, twarożek z warzywami… Brzmi pysznie, prawda? 🙂
  2. Zaczęłam zwracać uwagę na to co jem. Mięso to dobre źródło białka i nie wiem jak Ty, ale ja nie wyobrażam sobie niedzieli bez schabowego z ziemniaczkami i mizerią. W trakcie diety też go jadłam!  Tylko w nieco innej wersji. Zdrowszej! Kotleta smażonego w panierce na głębokim tłuszczu zamieniłam na pyszny schab pieczony piekarniku. Nie potrafisz tego zrobić? Pomyśl o miażdżycy, wysokim poziomie cholesterolu, chorobach serca….. Czy właśnie tego potrzebujesz do szczęścia? Czy kakao na chudym mleku będzie smakowało gorzej niż to na tłustym? Czy frytki pieczone w piekarniku będą gorsze od tych smażonych w przydrożnym barze na starym tłuszczu?
  3. Zaczęłam jeść przy stole! Nie przed telewizorem, czy przed komputerem!
  4. Zaczęłam jeść na mniejszych talerzach! Ten mały trik sprawi, że nawet niewielka porcja jedzenia stanie się większa, a my bardziej syci! W końcu nie bez powodu mówi się, że człowiek je oczami. 🙂
  5. Zainwestowałam w plastikowe pudełka i przestałam jeść na mieście. Zazwyczaj chodziłam do McDonalda… Zostawiłam tam mnóstwo kasy, a po godzinie znowu byłam głodna. Dzięki pudełkom zaoszczędziłam pieniądze i zyskałam szczupłą figurę. Hamburger z kotletem domowej roboty, czy ten mrożony, odgrzewany… Wybór należy do Ciebie. 🙂
  6. Zapomniałam o zasadzie: nie jedz po 18!!! Kolacje jem na trzy godziny przed snem!! Czyli zazwyczaj o 21!
  7. Zaczęłam uprawiać sport. Lubię poleżeć na kanapie, ale aerobik daje mi większą satysfakcję. Widzę, jak zmienia się moje ciało, jak z treningu na trening staje się lepsza. 🙂 Zresztą dzięki tym zajęciom poznałam Kaśkę, która poleciała mi tabletki wspomagające odchudzanie.
  8.  W końcu zrozumiałam, że od jednego batonika nie przytyje.. Zrozumiałam, że czekolada zjedzona raz na jakiś czas nie zrujnuje moich starań. 🙂
  9. No właśnie, a propos tych tabletek… To zaczęłam łykać African Mango. Te z Was, które chociaż raz chciały zrzucić nadmiar kilogramów wiedzą, że w pewnym momencie waga zaczyna spadać wolniej, a my stajemy się poddenerwowane i drażliwe. W moim przypadku ten znienawidzony moment miał miejsce po 2 miesiącach odchudzania. Moje myśli zaczęły krążyć wokół zakazanych obszarów… Czyli diet głodówkowych. Wiedziałam, że takie rozwiązanie nie ma sensu… Ale z drugiej strony chciałam schudnąć!!! Zresztą…Doskonale wiecie, jak to jest…. Na początku miałam bardzo dużo zastrzeżeń, co do tego African Mango. Bałam się, że mi nie pomoże… A kosztuje dość sporo… Po drugie, obawiałam się skutków ubocznych… W końcu tyle słyszy się o śmiertelnie niebezpiecznych tabletkach na odchudzanie…. Ale ostatecznie zdecydowałam się na zakup. African Mango kupiłam TUTAJ
    – tą stronę poleciła mi Kaśka. Oczywiście kusiły mnie tańsze odpowiedniki, dostępne na Allegro… Ale uważam, że nie ma sensu kupować tabletek z niesprawdzonego źródła… W końcu suplement ingeruje w nasz organizm, a chyba nie chcemy zrobić sobie krzywdy. African Mango łykałam przez miesiąc i dzięki tym tabletkom udało mi się zrzucić ostatnie 5 kilogramów. Bez stresu i niepotrzebnych nerwów. 🙂 Pewnie jesteście ciekawe, jak teraz wyglądam? 🙂 Jeżeli tak, to spójrzcie na poniższe zdjęcie. To ja – w całej okazałości.

Mam nadzieję, że dzięki moim radom i tabletkom African Mango uda Wam się schudnąć. Do wakacji mamy jeszcze trochę czasu. 🙂 Zresztą… zawsze możecie przełożyć urlop, np. na wrzesień. 😀 

Ning Hong – herbata wspomagająca odchudzanie. Opinie, recenzje, doświadczenia

Dzisiaj przychodzę do Was z postem na temat herbatki wspomagającej odchudzanie o tajemniczej nazwie Ning Hong. Kupiłam ją za namową koleżanki, która twierdziła, że to chińskie cudo to prawdziwy eliksir zdrowia:

  • oczyszcza organizm z toksyn
  • reguluje pracę jelit
  • poprawia przemianę materii
  • wspomaga pracę wątroby
  • wzmacnia system odporny organizmu
  • poprawia nastrój
  • obniża ciśnienie krwi
  • wspomaga pracę serca
  • zapobiega nowotworom 

Swoje prozdrowotne właściwości herbata Ning Hong zawdzięcza przede wszystkim bogatemu składowi. Receptura Ning Hong opiera się na starannie wyselekcjonowanych czterech ekstraktach roślinnych, takich jak:

  • camelia sinensis
  • owoc głogu
  • kłącze pochrzynu
  • liść malwy

Ning Hong  – moja opinia 

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to cena. Herbatka Ning Hong jest stosunkowo niedroga. Za jedno opakowanie (30 torebek) zapłacimy ok. 20 złotych. Dobrej jakości zielona herbata jest o wiele droższa! Zalecenia odnośnie stosowania wyglądają następująco:

  • profilaktycznie należy wypijać -1 torebkę dziennie 
  • leczniczo – 2 torebki dziennie
  • odchudzająco – 2 do 4 torebek dziennie

Miałam do zrzucenia 14 kilogramów, więc zdecydowałam się na tą ostatnią opcję. Piłam cztery filiżanki herbatki Ning Hong dziennie. Szczerze mówiąc, to tak bardzo mi zasmakowała, że zrezygnowałam innych napojów – nawet z kawy. Ning Hong dawała mi takiego kopa, że nie potrzebowałam innych wspomagaczy!  

Pierwsze efekty działania zauważyłam tego samego dnia… Po prostu więcej czasu spędziłam tam „gdzie król chodzi piechotą”. Pomyślałam, że to dobry znak. Organizm zaczyna oczyszczać się z toksyn. Po tygodniu weszłam na wagę – 2 kg mniej. Po kolejnych 7 dniach następny pomiar. Waga wzrosła!!! Te dwa kilogramy, które udało mi się schudnąć jakimś cudem powróciły na swoje miejsce!!!

Przypuszczam, że mniejsza waga była efektem odwodnienia, a nie utraty tkanki tłuszczowej… Po miesiącu stosowania herbaty Ning Hong, mogę stwierdzić, że jest to dobry sposób na zaparcia… ale czy na odchudzanie? Niekoniecznie. Oczywiście nie mam zamiaru rezygnować z jej picia. Po prostu polubiłam jej smak. Zamierzam ograniczyć się do jednej saszetki dziennie, żeby nie wydawać kasy na coś, co i tak nie pomoże mi schudnąć. 🙂

Nie dałam za wygraną! 

Dalej trwałam w swoim dietetycznym postanowieniu! Starałam się jeść mniej i dodatkowo zapisałam się na siłownię. Waga zaczęła powoli spadać, a ja czułam, że chudnę. Spodnie były coraz luźniejsze, a talia wyglądała na szczuplejszą. Mimo wszystko nie byłam zadowolona z efektów. 1,5 kilogramowe spadki (w ciągu miesiąca) nie były dla mnie satysfakcjonujące!!! W takim tempie to będę się odchudzać przez 100 lat!!! Dlatego zdecydowałam się na zakup suplementu diety, którego działanie ukierunkowane jest  tylko i wyłącznie na odchudzanie. Wybór padł na African Mango. Dlaczego właśnie te tabletki? Przede wszystkim dlatego, że ich skuteczność została potwierdzona w badaniach. Nie miałam czasu testować kolejnego preparatu i zastanawiać się czy schudnę… Potrzebowałam czegoś sprawdzonego, opartego na faktach, danych statystycznych!! Na początek kupiłam jedno opakowanie (zaufanie kontrolowanie).

African Mango zamawiałam TUTAJ. Wiem, że tylko w tym miejscu można kupić oryginalny preparat, więc polecam Wam tą stronę.

Oczywiście na początku kusiły mnie tańsze odpowiedniki dostępne na OLX i Allegro… Ale szybko wybijałam to sobie z głowy. Codziennie łykałam dwie kapsułki. Trzydzieści dni minęło jak z byka strzelił. Przyszła pora ważenia. Odnotowałam całkiem niezły spadek – 7 kilogramów mniej!!! I co najważniejsze utrzymuje się do dziś!! Czyli schudłam na stałe! Polecam wszystkim African Mango!! Dzięki niemu udało mi się schudnąć i odzyskać wiarę w siebie. 🙂 Jak dla mnie to najlepszy suplement forever! 

Plastry na odchudzanie – Catch me Patch me. Poznaj moją opinię!

Żyję na tym świecie już 47 lat i prawdę mówiąc myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. Przynajmniej w kwestii odchudzania, bo jestem w tym temacie niezłą weteranką. Myliłam się… oj myliłam. Okazuje się, że głupota ludzka nie zna granic. Otóż ostatnio trafiłam na reklamę plastrów na odchudzanie – Catch Me Patch Me. Wystarczy wejść na stronę producenta aby przekonać się, że to plastry to zwykła ściema. Spójrzcie na zdjęcie tego faceta….. Śmierdzi ściemą na kilometr. Tak naprawdę skąd mamy wiedzieć, czy schudnął? Patrząc na rysy jego twarzy?

 

No ale dobrze dajmy szanse wypowiedzieć się producentowi i sprawdźmy, co ma do zaoferowania. 

Producent plastrów Catch Me Patch Me twierdzi, że dzięki nim możemy:

  • schudnąć
  • oczyścić organizm z toksyn
  • pozbyć się nadmiaru wody z organizmu
  • uchronić się przed odkładaniem tkanki tłuszczowej w najbardziej newralgicznych miejscach, takich jak: brzuch, uda i pośladki
  • przyspieszyć metabolizm

Producent Catch Me Patch Me dba o swoich klientów. Do wyboru mamy dwa rodzaje plastrów – większe i mniejsze. Pierwsze z nich naklejamy, np. na brzuch czy uda, a drugie na mniejszych obszarach ciała – np. na ramionach. W taki sam sposób jak popularne plasty antynikotynowe. Teraz tylko pozostaje czekać aż schudniemy…. Myślę, że prędzej doczekamy się końca świata niż spadku wagi. Oczywiście to nie jest tak, że te plastry nic nie robią. Coś tam robią… Trochę pieką skórę, trochę szczypią… i w sumie tyle 😀 Myślę, że lepszą i tańszą opcją będzie zakup taśmy klejącej i zakneblowanie nią ust. Wtedy na pewno będziemy jeść mniej i chudnąć 😀
Mam nadzieję, że żadna z Was nie dała się nabrać na ten badziew, a nawet jeśli… To proszę nie piszcie o tym w komentarzach 😀

Z własnego doświadczenia wiem jedno dieta i sport, to  przepis na sukces w odchudzaniu

Cudów nie ma. To właśnie im w 50% zawdzięczam szczupłą sylwetkę! Pozostała część należy do tabletek  Silvets. To jedyny suplement diety, któremu zdecydowałam się w pełni zaufać. I nie zawiodłam się. Schudłam 18 kilogramów w trzy miesiące. W trakcie kuracji czułam się doskonale. Zero skutków ubocznych. Wręcz przeciwnie! Miałam mnóstwo energii! Więcej niż kiedykolwiek wcześniej! Kiedyś, cotygodniowe ważenie było dla mnie katorgą – bo pomimo diety i ćwiczeń nie widziałam efektów. Teraz, dzięki tabletkom  Silvets stało się przyjemność! Aż nie mogę doczekać się niedzieli (ważę się regularnie, raz w tygodniu). Z czystym sumieniem polecam ten suplement. Zwłaszcza Paniom po 40- stce, takim jak ja. Wiadomo, że w tym wieku metabolizm zwalnia i waga nie spada tak szybko jak kiedyś. 🙂

P.S. Dla zainteresowanych kobietek! Tabletki Silvets można kupić  TUTAJ.
Wystarczy kliknąć i już jesteśmy na stronie producenta. To jedyne sprawdzone miejsce, gdzie można dostać oryginalny preparat Silvets. 🙂 Poniżej zamieszczam zdjęcie mojej nowej figury. a co mi tam. patrzcie, jaka jestem laska. niektóre koleżanki mówią mi, że jestem za chuda i że w takim wieku nie powinnam, tak wyglądać. pewnie są zazdrosne… większość z nich ma sporą nadwagę. Także drogie nie dogryzajcie SZCZUPLEJSZYM  koleżankom, tylko weźcie się do roboty! 

 

Jak szybko schudnąć w tydzień?

Za tydzień ślub koleżanki, a Twoja waga woła o pomstę do nieba? Sukienka ledwo co się dopina, a  Twoja twarz wygląda jak księżyc w pełni? Czujesz się nabrzmiała i opuchnięta…? Przydałoby się zrzucić kilka kilogramów, prawda? Takie sytuacje zdążają się w życiu każdej kobiety. Wbrew pozorom, tydzień to całkiem sporo czasu. Wystarczająco, aby zrobić coś ze swoją sylwetką! Oczywiście nikt nie zagwarantuje Ci, że w przeciągu tygodnia pozbędziesz 10 kg!!! Po pierwsze jest to niezdrowe!!! Po drugie, nierealne!! No chyba, że zamierzasz ćwiczyć po 12 godzin dziennie i żyć na liściu sałaty, popijanym wodą? Jedno jest pewne – utrata 2-3 kg w ciągu tygodnia jest możliwa! Wystarczy, że wprowadzisz w życie kilka zmian!

Po pierwsze! Musisz pamiętać o tym, że szybka utraty masy ciała wiąże się z utratą nadmiaru wody z organizmu, a nie tłuszczu! Aby pozbyć się tego drugiego potrzeba sporo więcej czasu. Siedem dni nie wystarczy.

Po drugie! Z poniższych trików mogą skorzystać tylko zdrowe osoby! To bardzo ważne!

No dobrze teraz mogę napisać, jak to zrobić najrozsądniej

  • Po przebudzeniu wypij szklankę ciepłej wody z dodatkiem soku z cytryny. Taki napój oczyści organizm z toksyn oraz pobudzi metabolizm 
  • Ogranicz węglowodany do 50 g dziennie – jedz więcej białka i warzyw. Dzięki diecie lekkostrawnej Twój brzuch stanie się bardziej płaski, a talia nabierze pożądanych kształtów
  • Unikaj potraw powodujących wzdęcia brzucha – kapusty kiszonej, brokuła, kalafiora oraz roślin strączkowych, takich jak:  soczewica, groch, fasola 
  • Pij napar z pokrzywy – pokrzywa działa moczopędnie. Dzięki niej pozbędziesz się nadmiaru wody z organizmu oraz zmniejszysz opuchliznę 
  • Zrób peeling kawowy – to najszybszy sposób na poprawę wyglądu skóry! Po takim zabiegu skóra będzie gładka, jędrna i nawilżona!
  • Idź na saunę – oczyścisz organizm z toksyn oraz pozbędziesz się nadmiaru wody! 

Wspomóż swoje wysiłki dobrym suplementem diety! Dobrym, czyli jakim? Takim, którego skład bazuje na naturalnych składnikach. W dzisiejszych czasach na rynku znajdziemy ich całe mnóstwo! Z własnego doświadczenia mogę polecić tabletki  Silvets!!

Silvets to naturalny suplement diety, który działa kompleksowo. Oczyszcza organizm z toksyn, usuwa nadmiar wody z organizmu, przyspiesza metabolizm oraz najważniejsze – w błyskawicznym tempie spala tkankę tłuszczową. Swoją skuteczność zawdzięcza następującym składnikom:

  • zielona herbata – oczyszcza organizm z toksyn
  • guarana – dodaje energii
  • pieprz kajeński – przyspiesza spalanie tłuszczu
  • piperyna – zapobiega powstawaniu nowych komórek tłuszczowych oraz pomaga w walce z efektem jojo
  • jagody acai – doskonałe źródło przeciwutleniaczy i antyoksydantów
  • l-karnityna – zwiększa efektywność energii pozyskiwanej z tłuszczów

Pierwsze rezultaty działania preparatu Silvets zauważyłam już po tygodniu!!! Dzięki niemu moja skóra stała się bardziej jędrna i napięta, a waga pokazała 4 kilogramy mniej! Oczywiście w ciągu tego tygodnia przestrzegałam wyżej wymienionych zasad i dużo spacerowałam. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższego miesiąca uda mi się zrzucić jeszcze parę kilogramów.

P.S. Minął kolejny miesiąc z preparatem Silvets . W ciągu 30 dni udało mi się zrzucić kolejne 4 kilogramy! Łącznie schudłam już osiem! Oczywiście ścisłą dietę trzymałam tylko przez tydzień. Później, po prostu zaczęłam zdrowo się odżywiać. Zrezygnowałam z fast foodów i słodyczy. I proszę 🙂 Dwa rozmiary mniej! Teraz to na pewno pozbyłam się tłuszczyku, a nie nadmiaru wody! 

Liporedium – tabletki, które odchudzają Twoją kieszeń

Tabletki na odchudzanie cieszą się coraz większą popularnością. Wystarczy, że włączysz radio lub telewizor – zewsząd płyną informacje, że problemy zdrowotne Polaków wynikają z nadwagi! Oczywiście można ją pokonać dzięki odpowiednio dobranej suplementacji. Czy tabletki na odchudzanie naprawdę działają? Niezbędny element odchudzania czy zwykła strata czasu? Tak wiele pytań, a odpowiedź jest jedna – suplementy diety działają, tylko trzeba je odpowiednio dobrać! Tabletki na odchudzanie dzielą się na dwie grupy, których zadaniem jest spalanie tkanki tłuszczowej blokowanie jej wchłaniania. Najlepiej sprawdzą się te, których skład opiera się na całkowicie naturalnych składnikach, takich jak: błonnik, wyciąg z afrykańskiego mango, zielona herbata, kofeina, chityna. Naturale składniki to gwarancja bezpieczeństwa i możliwości długotrwałego stosowania, a przede wszystkim efektywności działania! Decydując się na zakup tabletek na odchudzanie musisz pamiętać o zachowaniu zdrowego rozsądku. Po pierwsze, suplementy diety wspomagające odchudzanie kupuj u sprawdzonych i zaufanych miejscach. Nie kupuj kota w worku! Szerokim łukiem omijaj preparaty, których skład opiera się na wymyślnych składnikach. W ostatnim czasie zewsząd atakuje nas tabletek Liporedium. Postanowiłam sprawdzić, co to takiego jest… Przeczytałam skład i co? Już od samego początku wygląda podejrzanie. Na pierwszym miejscu wyciąg z nasion koli błyszczącej. Czy ktoś z Was słyszał o takim czymś? Bo ja nie… W dalszej kolejności substancje, które znajdziemy w każdym innym preparacie wspomagającym odchudzanie. Czyli pieprz kajeński, garcinie camobogie, kofeinę… Musimy pamiętać o tym, że żadne tabletki, nawet te najdroższe, nie wykonają pracy za Nas!! W odchudzaniu 70% sukcesu stanowi dieta!! Tabletki stanowią jedynie dodatek do zbilansowanej diety i aktywności fizycznej! Po przeczytaniu składu i przewertowaniu stwierdziłam, że nie kupię tego bubla.. i dobrze zrobiłam. Z bloga Patrycji dowiedziałam się, że tabletki Liporedium nie działają. Zaoszczędziłam pieniądze i zdrowie!!! 

Norel – Cienie pod oczami – mój okropny problem

Witam wszystkie czytelniczki…….

 

zwracam się do was z pytaniem odnośnie usunięcia moich okropnych worków i przebarwień pod oczami. Dołączam zdjęcie jak problem ten prezentuje się bez makijażu zaraz po przebudzeniu.
Z tą dolegliwością zmagam się od dziecka. Obecnie mam 34 lata i mam dosyć ciągłych komentarzy na temat tego, że „jestem niewyspana” „mam ciężką noc za sobą” „rozmazał Ci się makijaż”. Obawiam się, że w moim przypadku jest to problem genetyczny. Chociaż w niektóre dni mam wrażenie, że jest mniej widoczny(ale zawsze jest!!!!).
Jestem na tyle zdeterminowana, że jestem gotowa na drobny zabieg z zakresu medycyny estetycznej, a czemu nie. Mam nadzieję że koszt wyniesie około 500-1000 zł. Może ewentualnie jakiś krem lub serum? .Czy któraś z was korzystała z tej metody lub może słyszała opinie na ten temat? Proszę o pomoc mam dosyć tego uczucia, że ludzie których poznaje lub mijam na ulicy najpierw widzą moje worki a później mnie.

Odświeżenie:

Przeczytałam na jednym forum, że świetnie działa na to Norel – serum pod oczy. Myślę sobie, czemu nie spróbować? Kupiłam i zabrałam się za testowanie. Tylko najpierw przeczytałam na ulotce, że:
Maska o konsystencji delikatnego, bezzapachowego żelu do stosowania wokół oczu. Doskonale nawilża, wygładza, odświeża i relaksuje skórę. Działa przeciwobrzękowo poprzez usprawnienie mikrokrążenia i odprowadzenie zastoin limfatycznych. Wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych i rozjaśnia skórę wokół oczu. Chroni delikatny naskórek przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników, dzięki czemu skutecznie spowalnia procesy starzenia. Maska zawiera:
– kofeinę – pobudza mikrokrążenie skórne co przyczynia się do zmniejszenia cieni i „worków” pod oczami;
– aminokwasy (glicyna, hydroksyprolina) – nawilżają, ujędrniają i wygładzają zmarszczki;
– ekstrakty z hamamelisu, ruszczyka i nostrzyka – działają przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo i uszczelniająco na naczynka krwionośne;
– ekstrakt z chabra bławatka – działa kojąco i przeciwzapalnie;
– pantenol – łagodzi podrażnienia i zaczerwieniania skóry;
– witamina E – nawilża i chroni delikatną skórę wokół oczu przed fotostarzeniem;
– rutyna – wzmacnia i uszczelnia naczynka krwionośne, działa przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo.
Nałożyłam maskę na powieki i okolice oczu, przykryłam gazą, a następnie maską algową Magic Touch. I Co?? Ładnie mi nawilżył skórę wokól oczy, ale pomimo trzykrotnego zastosowania nic się nie zmieniło w kolorycie moich granatowych worków pod oczami. Szkoda, bo liczyłam na ten produkt…..Jeśli macie jakieś sprawdzone sposoby na te worki pod oczami, to bardzo Was proszę, podeślijcie coś, bo skonam…..

Aktualizacja

Nie myślałam nawet, że ktoś potraktuje moją prośbę tak poważnie i że stanie się to tak szybko. Nie wiecie , moje Kochane czytelniczki, jakie Wasze wsparcie jest dla mnie ważne. Szczególnie chcę podziękować Natalie. Odpisała do mnie z drugiego końca świata i wysłała mi zdjęcia na dowód, że ten właśnie sposób działa. Otóż Nati korzystała z Transformulas Eye Lightening. Zobaczcie, co z tego wynikło

worki_pod_oczami

Świetny rezultat, co? Pomyślałam sobie, że zainwestuję i kupię. I tak zrobiłam. Natalka przesłała mi adres strony internetowej producenta. Jak była jeszcze w Polsce, to kupiła 5 opakowań. I poleciała w dzicz. Więc ja kupiłam jedno opakowanie w celu przetestowania. Miałam je za 3 dni już u siebie. I nie zwlekając zaczęłam stosować. Chyba miałam jakąś depresję, bo zaczęłam stosować i średnio dwa razy dziennie sprawdzałam, czy działa, czy nie. I wtedy pomyślałam, że chyba mnie jakaś wariacja bierze. I postanowiłam, że nie będę się przeglądać przez cały weekend w lusterku. W poniedziałek rano musiałam zajrzeć w lusterko. Trzeba by było się dobrze podmalować, a do tego lusterko jest niezbędne. Dziewczyny. Nie spodziewałam się. Jest lepiej.

Podsumowanie:

Transformulas Eye Lightening ma super leciutką konsystencje, pięknie się wchłania, można go stosować na noc. Wtedy super nawilży i zliftinguje skórę. A stosowany na dzień – dobry pod makijaż, nie roluje się, nie powoduje rozpuszczenia tuszu, dzięki niemi spojrzenie jest bardziej wyraźne, a moje oczy w końcu nie pieką!!!
Jednym slowem – krem ideał …Krem ma doskonałą aksamitną konsystencje, jest bardzo wydajny, pięknie pachnie, świetni nawilża, skóra pod oczami staje się rozjaśniona. Z wszystkich kremów pod oczy jakie do tej pory używałam ten wypadł najlepiej. I wiem, że będę go stosować do końca świata. Bo dzięki Transformulas Eye Lightening cienie pod moimi oczami nie wrócą. Dziękuję Wam , kochane dziewczynki za wsparcie i za pomoc i za zrozumienie.

LM compare pic1

Co każdy facet powinien mieć w swojej szafie?

Roman2

Panowie coraz częściej chcą podążać za panującymi trendami. Podglądając kobiety, które interesują się modą, również zaczynają przywiązywać coraz większą uwagę do własnych stylizacji. W szafie każdej kobiety musi znaleźć się „mała czarna” i szpilki. Jaki must have obowiązuje panów?

Z pewnością odpowiedni strój, dopasowany do okazji, przyczynia się do poczucia komfortu. Panowie robiący interesy z pewnością wiedzą, jak ważna jest odpowiednia stylizacja, chociażby w przypadku negocjacji biznesowych. Inaczej z pewnością ubierzemy się na imienny babci, ślub czy wypad do znajomych. Jak skompletować ubrania, które pozwolą dobrze wyglądać za każdym razem?

hugo_boss_kontrast

Klasyka to podstawa

O ile kobiety mają najczęściej kilkanaście sukienek na różne spotkania, w przypadku panów jeden typ stroju pasuje niemal do każdej oficjalnej sytuacji. Garnitur koniecznie powinien znajdować się w szafie każdego mężczyzny. Dobrze skrojony i dopasowany do sylwetki, sprawia, że zawsze można wyglądać elegancko i z klasą. Niektóre profesje wręcz wymagają noszenia go na co dzień, wówczas można pokusić się o różne wzory i kolory garnituru. Jeśli jednak wkładamy go na siebie tylko w wyjątkowych sytuacjach, warto postawić na ciemne, uniwersalne odcienie kompletu. Obok garnituru musi wisieć biała koszula, która pasuje do wszystkiego i na każdą okazję. Dopełnieniem takiej stylizacji powinny być eleganckie buty. Wiele sklepów internetowych proponuje szeroką gamę zarówno klasycznych, jak i oryginalnych produktów.

Męskie-akcesoria

Wygodnie i z klasą

Obok eleganckiej odsłony musi pojawić się bardziej swobodny strój. Na nieoficjalne przyjęcia z pewnością można włożyć, obowiązkowe w każdej szafie jeansy. Do uzupełnienia różnego rodzaju stylizacji, odpowiednie będą także T-shirty w podstawowych kolorach. Można je założyć pod luźną marynarkę czy sweter, których posiadanie jest również obligatoryjne. Poza jeansami warto mieć chinosy, czy spodnie materiałowe, które można połączyć z mokasynami. Koszule, szczególnie w kratkę, także są mile widziane, podobnie jak dopasowane topy z rękawem ¾. Mężczyźni coraz częściej dają się namówić na pastelowe kolory, które są teraz modne. Nie zapominajmy także o takich dodatkach, jak chociażby zegarek. Panowie muszą też pamiętać, że wcale nie trzeba wydawać fortuny na ubrania, by wyglądać stylowo i ze smakiem.

bluza casual

no scar- blizny na duszy mojej córki

Jestem, a raczej byłam dość wesołą dziewczyną z gronem przyjaciół i bez jakichś wielkich problemów, dopóki nie pojawił się trądzik. Walczyłam, walczyłam i walczyłam…..przez długi czas bezskutecznie. W końcu trafiłam na bloga innej dziewczyny (http://www.chciuk.pl/). Wydawało mi się, że tak różnej ode mnie……a jednak łączył nas jeden nierozwiązany problem – nasz trądzik. I dzięki temu blogowi udało mi się z trądzikiem poradzić. Ale zostało mi po tej przygodzie całe mnóstwo blizn na twarzy, dekolcie, ramionach. Brzydkie różowe place zniekształconej brzydkiej skóry. Płakać mi się chciało. Ale lekarka pierwszego kontaktu poradziła mi, żebym kupiła sobie No-Scar. Więc go kupiłam.

NO-SCAR –KREM Z MASY PERŁOWEJ PRZECIW BLIZNOM I ROZSTĘPOM `PERŁA INKÓW`

1404328740_Noscar krem

Pod tą wiele obiecującą nazwą kryje się krem o bardzo przyjemnej konsystencji. Zapach też mi się spodobał. Niestety to wszystko. Po pierwszych dwóch aplikacjach nastąpił u mnie taki wysyp pryszczy jakiego nie miałam od dobrych 10 lat. Równie dobrze mogłabym się smarem przemysłowym wysmarować, efekt byłby chyba ten sam. Robiłam kilka podejść, mając nadzieję, że może to jednak nie po tym produkcie, niestety zawsze kończyło się dokładnie tak samo. Dodam, że skłonności do zapychania czymkolwiek nie mam, mam trochę wrażliwą skórę i często robi mi się uczulenie, ale nie wielkie ropniaki. Niestety kupiłam duże opakowanie i nie wiem na co miałabym go zużyć, bo blizn na ciele nie posiadam ani rozstępów też się nie dorobiłam. Na plus można policzyć bardzo przyjemną konsystencję, krem bardzo szybko się wchłania, i pozostawia na twarzy ładną perłową poświatę.

16734

Trochę rozczarowana tymi „rewelacjami” postanowiłam poszukać czegoś, co nie widniało na połowie bilbordów i w co drugiej reklamie. Na stronach amerykańskich forów znalazłam informację o Skinception Dermefface FX7. I przyznam szczerze, że bardzo chciałam go kupić, ale w Polsce był niedostępny. Dlatego ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam, że jest już u nas. Ominę wszystkie opłaty celne i inne problemy typu czas dostawy.

WESZŁAM NA STRONĘ PRODUCENTA I UPEWNIŁAM SIĘ, ŻE SKINCEPTION DERMEFFACE FX7, TO TEN KREM, KTÓREGO SZUKAŁAM

dermefface_banner

Skinception Dermefface FX7 to przełomowy krem redukujący widoczność blizn.
nr 1 na blizny w ofercie NuviaLab – nowy hit prosto z USA!
wspomaga procesy regeneracji, dzięki czemu skóra odzyskuje swój dawny wygląd,
wystarczą zaledwie 4 tygodnie, by zauważyć pierwsze zaskakujące efekty,
preparat bazuje na naturalnych składnikach, które zmniejszają widoczność blizn oraz poprawiają kondycję cery,
skutecznie likwiduje blizny różnego pochodzenia: trądzikowe, po oparzeniach, chirurgiczne, hipertroficzne, będące pozostałością ospy wietrznej,
Skinception Dermefface FX7 przyspiesza proces gojenia się ran,
skuteczność kremu znajduje potwierdzenie w badaniach klinicznych oraz pozytywnych opiniach użytkowników.

No i o to dokładnie mi chodziło. Przespałam się z tą decyzją, ale rano byłam tylko bardziej pewna. Weszłam jeszcze raz na stronę producenta i zamówiłam jedno opakowanie na dobry początek.

PRZESYŁKA Z KREMEM SKINCEPTION DERMEFFACE FX7 BYŁA U MNIE PO UPŁYWIE 3 DNI

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwsze wrażenie – bardzo przyjemny zapach, konsystencja bez zarzutu. Czas zacząć stosować.

UWAGA UWAGA!!!!EEKTY PIORUNUJĄCE!!!!!

Ten krem jest idealny dla mojej cery. Używam systematycznie raz w ciągu dnia. Nie pomijam żadnego dnia i zauważam z dnia na dzień że wyrównuje niesamowicie koloryt cery. Przebarwienia stają się mniej widoczne. Mam cerę potrądzikową zaczerwienioną zostały się tylko małe przebarwienia. krem sprawdza się idealnie. Cera jest ładniejsza ujednolicona. Nie wyskakują po tym kremie żadne krostki co uważam za bardzo duży plus po poprzednich doświadczeniach. Krem powinno się stosować na całkowicie wygojoną cerą i to jest jeden warunek żeby cokolwiek zadziałał.

tradzik-zdjecia-przed-i-po-38255717

Teraz ani śladu po krostach, cera wygląda o niebo lepiej. Naukowcy stworzyli świetny krem na przebarwienia w dodatku skuteczny. Twarz po nim się nie świeci można wychodzić bez obaw na dwór nadaje się także jako baza pod makijaż. POLECAM GORĄCO. NUMER 1 kremów na przebarwienia. Na pewno zamieszczę za jakiś czas efekty po stosowaniu tego kremu, żeby każdy uwierzył w to co piszę dla tych którzy nie zetknęli się z tym kremem.

 

Aniołki chodzą po ziemi….

Tradycja pokazów sięga połowy lat 90. Wtedy supermodelki – zwane Aniołkami Victoria’s Secret – zaczęły brać udział w pokazach mody, które wyglądają jak spektakularne show, także z koncertami gwiazd muzyki. Pierwszy z nich odbył się w 1995 roku i okrzyknięto go „bieliźniarskim wydarzeniem stulecia”. Od tamtej pory Victoria’s Secret wciąż podwyższa poprzeczkę. Jak było tym razem? Oto kilka gorących faktów na temat pokazu, na którym chcieli być wszyscy.
slide_385280_4611040_free victorias-secret-then-now-1995-helena-barquilla
Dwa biustonosze za 2 miliony Po zeszłorocznym Fantasy Bra (zrobionym z kamieni szlachetnych biustonoszu), który wart był 10 mln dolarów, marka postanowiła zaskoczyć kolejny raz. W Londynie zostały pokazane aż dwa Fantasy Bra, które zostały zaprojektowane przez Pascala Mouawada, a każdy wart jest 2 mln dolarów. Staniki składają się z 16 tys. malutkich kamieni. Złożenie ich zajęło aż 1380 godzin.
23ACFBB800000578-2858005-image-319_1417556800067
Kto zabłyszczał najbardziej? 29 projektów wysadzanych będzie kryształkami Swarovskiego, niektóre także ozdobione brokatem. Ale najbardziej świeciła tego dnia brytyjska modelka Lily Donaldson. Jej bajkowy kostium z wielkimi skrzydłami, które ważą 18 kilogramów, ozdobiono ręcznie 150 tys. kryształków Swarovskiego. Zajęło to ponad 5 tysięcy godzin pracy. Więcej projektów, więcej aniołków Na wybiegu w Londynie zostało pokazanych więcej strojów – aż 79. W poprzednim roku było ich 69. Dlatego tym razem zatrudniono też więcej modelek: w ub.r. w desusach paradowało 40 piękności, a we wtorek było ich 47. Wszystkie pokazały się w sześciu stylizacjach: Gilded Angels, Exotic Traveller, Dream Girl, Fairy Tale, University of Pink i Angel Ball. Najtrudniejszy casting świata Jury wybierające modelki do pokazu jest bezlitosne. Dlatego o angaż boją się nie tylko nowe twarze, ale również aniołki pracujące dla marki od lat, jak Alessandra Ambrosio, Adriana Lima lub Doutzen Kroes. Nawet jeśli modelki mają kontrakt z marką, ale przed show nie spełniają wymagań, wypadają z listy. – Modelki muszą być zdrowe i silne, jak uczestnicy igrzysk olimpijskich – zapewnia dyrektor kreatywna Victoria’s Secret, stylistka i redaktor naczelna magazynu „10”, Sophia Neophitou-Apostolou. Nic dziwnego, że dziewczyny od tygodni chwalą się na swoich instagramach, że na siłowni spędzają codziennie 7 godzin i jedzą organiczne jedzenie, które pomaga im pozbyć się wody z organizmu i oczyścić z toksyn.
„Pokaz Victoria’s Secret to dla dziewczyn trampolina w karierze. Już za chwilę zdobędą maksymalną popularność i zaczną zarabiać górę forsy” – przewidują media. Jedyna Polka na wybiegu. To był jej czwarty raz na wybiegu Victoria’s Secret i na dodatek była jedyną Polką wśród dziewczyn wszystkich niemal narodowości – od Węgier po Australię.

NEW YORK, NY - NOVEMBER 13: Model Monika Jagaciak walks the runway at the 2013 Victoria's Secret Fashion Show at Lexington Avenue Armory on November 13, 2013 in New York City.   Jamie McCarthy/Getty Images/AFP

Chodzi o Monikę Jagaciak, 20-latkę z małego Puszczykówka, która uchodzi za najmłodszą topmodelkę w świecie mody. Na znak, że agencja wróży jej wielką karierę, już na starcie nadano jej przydomek „Jac”, a spotyka to tylko największe talenty. „Po prostu chcę być najlepsza” – mówi Jagaciak, która może pochwalić się wymiarami 80-59-88 cm i wzrostem 178 cm.
Wcześniej w pokazach marki brały udział również inne Polki – Magdalena Frąckowiak, Kasia Struss i Anja Rubik. Ta druga, by wyjść na wybieg, musiała najpierw nabrać kształtów. – Na kilka tygodni porzuciłam ćwiczenia i jadłam dużo bananów i awokado – Rubik zdradziła swój sekret przybierania na wadze.
Desfile-angeles-Victoria-Secret_TINIMA20131114_0031_3NEW YORK, NY - NOVEMBER 13:  Model Constance Jablonski walks the runway wearing Bodysuit using Swarovski Crystals at the 2013 Victoria's Secret Fashion Show at Lexington Avenue Armory on November 13, 2013 in New York City.  (Photo by Bryan Bedder/Getty Images for Swarovski)2013+Victoria+Secret+Fashion+Show+Show+RvFa213uyH8lA model presents a creation during the Victoria's Secret Fashion Show in New York November 7, 2012. REUTERS/Carlo Allegri  (UNITED STATES - Tags: ENTERTAINMENT SOCIETY FASHION)

2013+Victoria+Secret+Fashion+Show+Show+d5CmZQ4nyZnx victorias_secret_fashion_show_2013_10 Constance_Jablonsk_2392202a1 Adriana-Lima-Victorias-Secret-Fashion-Show-HD-2013 karolina-kurkova-victorias-secret-wings Chanel-Iman-Victorias-Secret-Show Victorias-Secret-Angels-garticle-2 taylor-swift-victorias-secret-show-2013-1384415252-custom-0 victorias-secret-fashion-show-tv-fash-4-325HOLLYWOOD - NOVEMBER 15:  Model Heidi Klum at the 12th Annual Victorias Secret Fashion Show at The Kodak Theatre on November 15, 2007 in Hollywood, California.  (Photo by Jon Kopaloff/FilmMagic)

c8f48d89a116b1485e0cf4723cc62f0f26781eb7 Victorias-Secret-Show-2013-04 victoriassecretshow32010

Będzie też świeżo upieczona matka Gdy Karlie Kloss pierwszy raz pojawiła się na pokazie Victoria’s Secret w 2011 roku, miała zaledwie 17 lat i była najmłodszym aniołkiem w historii. Dziś ma zestaw majtek VS nazwanych swoim imieniem i była jedną z największych gwiazd podczas londyńskiego show. Jednak szansę, by przebić w popularności młodą Amerykankę, ma starsza koleżanka – Doutzen Kroes. 33-letnia Holenderka w lipcu urodziła drugie dziecko, ale już ma idealną sylwetkę, nawet lepszą niż przed ciążą.
gallery_1425589955-hbx-mary-helen-bowers-studio-0315
To zasługa słynnej baletnicy, Mary Helen Bowers, z którą modelka trenuje od kilku tygodni, a która przed laty pomagała Natalie Portman podczas przygotowań do roli w filmie „Czarny łabędź”.
Inspiracją jest bal sprzed pół wieku Tematem wieczoru był legendarny bal maskowy „Black and White”, który pisarz Truman Capote zorganizował na Manhattanie w listopadzie 1966 roku. A niedawno doczekał się 300-stronicowej książki mu poświęconej – „The Party Of The Century”. Capote wydał przyjęcie na cześć wydawczyni „The Washington Post”, Katherine Graham. W Hotelu Plaza tańczyło aż 500 znanych osób, m.in. Frank Sinatra, Mia Farrow, Liz Taylor, Richard Burton, Lee Radziwill, Gianni Agnelli i Andy Warhol.
Frank Sinatra and Mia Farrow, 1966Za inspirację posłużyła scena z Ascot w filmowej adaptacji „My Fair Lady” – wszyscy goście mieli na sobie wyłącznie czerń i biel. W związku z tym, goście londyńskiego pokazu VS i późniejszego przyjęcia powinni ubrać się w tym samym stylu. Oznacza to, że panowie muszą być w smokingach, a panie w długich sukniach wieczorowych. Kolory? Tylko czerń i biel.
Ciekawostka….

I pomyśleć, że markę w 1977 roku założył absolwent szkoły biznesu Stanford, Roy Raymond, który wpadł na ten pomysł, bo czuł się bardzo zakłopotany podczas kupowania bielizny dla żony. Żeby otworzyć pierwszy sklep wziął kredyt w wysokości 40 tys. dolarów. Dziś jego firma warta jest ponad 5 miliardów dolarów.

Łupież pstry

Lubię chodzić na basen. Po 8 godzinach spędzonych przed ekranem komputera doskonale mnie odpręża. Mało tego, wiem, że dzięki temu świetnie wyglądam. Jakieś trzy miesiące temu postanowiłam skorzystać z sauny na naszej miejskiej pływalni.

sauna03

Niedługo potem z przerażeniem zauważyłam na swoim ciele mnóstwo ciemno brunatnych plamek. Moja dobra znajoma jest dermatologiem. Postanowiłam jej zapytać, co to może być. Dużym minusem jest to, że mieszka w mieście oddalonym o 100 kilometrów ode mnie. Na szczęście mamy skypea. Pokazałam plecy Joli i od razu spytała, gdzie ostatnio przebywałam poza domem. Oczywiście w saunie złapałam łupież pstry. Przeraziłam się i poprosiłam koleżankę, żeby mi dokładnie wyjaśniła, o co chodzi z tą chorobą. Zacznijmy od początku.

lupiez-pstry01-305x230

CZYM JEST ŁUPIEŻ PSTRY?

Dowiedziałam się, że jest jedną z odmian grzybicy skóry, tzw. dermatozą wywołaną przez grzyb drożdżopodobny. Zmiany wywołane przez tę chorobę zajmują, tak jak u mnie, skórę tułowia. Początkowo mają postać lekko łuszczących się różowobrunatnych plam, które z upływem czasu ulegają odbarwieniom. Wypisz wymaluj mój przypadek. Tułów, ręce….do pracy chodziłam w bluzkach z długimi rękawami. Wyglądałam jak jakieś zombie. U mnie plamy zaczęły się również pojawiać na szyi, karku i w pachwinach….Udręka….

DLACZEGO MNIE TO SPOTKAŁO??????

Jola wytłumaczyła mi, że do zarażenia łupieżem pstrym najczęściej dochodzi dochodzi w gabinetach i salonach kosmetycznych, gdzie nie zachowano podstawowych środków higieny. Ponadto bardzo łatwo jest się zarazić łupieżem pstrym chodząc na solarium i korzystając z basenów i publicznych kąpielisk. W takich przypadkach należy stosować profilaktykę charakterystyczną dla normalnej grzybicy skóry. Dodatkowo rozwojowi łupieżu pstrego sprzyjają następujące czynniki:
pH skóry,
nadmierne pocenie – i tu leży mój problem,
noszenie nieprzewiewnej odzieży,
otyłość,

JAK SKUTECZNIE LECZYĆ ŁUPIEŻ PSTRY?

Przede wszystkim należy pamiętać, że łupież pstry jest chorobą zakaźną.
Leczenie objawów łupieżu pstrego odbywa się na kilka sposobów:
poprzez miejscowe stosowanie leków \przeciwgrzybiczych – maści, w których składzie znajdują się klotrimazol i ketokonazol oraz szamponów z ketokonazolem, poprzez ogólne stosowanie ketokonazolu (10 dni), flukonazolu lub itrakonazolu (7 dni), używanie mydeł i szamponów, w których składzie jest kwas salicylowy – jego właściwości zapobiegają nawrotom choroby.
Jeśli stosowanie zewnętrznych środków przeciwgrzybiczych nie wystarczy, wtedy lekarz dermatolog, w moim przypadku Jolanta, przepisuje środki doustne w postaci antybiotyków. Jednak na początek przyjaciółka poleciła mi rozchwytywany przez wszystkich szampon Dandrene. Nie bez powodu….
Stosowanie szamponu z lekami daje świetne wyniki i jest niezbędne, ponieważ :
szampon przeciwłupieżowy celuje nie tylko w objawy, ale i przyczyny problemu,
dzięki zastosowaniu technologii nanosomowej Dandrene jest jeszcze skuteczniejszy,
zawiera składniki, które zwalczają drożdżaki oraz pielęgnują delikatną skórę głowy,
eliminuje także przetłuszczanie się włosów i swędzenie skóry, zapobiegając nawrotom problemu,
jest w 100% bezpieczny i nie wywołuje podrażnień,
doskonały w przypadku osób, które do tej pory nie poradziły sobie z eliminacją łupieżu.
Jest to możliwe, ze względu na cenną zawartość :

ketokonazol – znany środek przeciwgrzybiczny, który redukuje namnażające się drożdżaki,
klimbazol – niezwykle skuteczny składnik wykazujący silne działanie przeciwgrzybiczne,
kompleks z krzewu Manuka – działają przeciwgrzybiczno, wspomagając efektywność klimbazolu i ketokonazolu,
wyciąg z granatu – wzmacnia funkcje obronne skóry, zapobiegając nawrotom łupieżu.

Jak mi to wszystko wytłumaczyła, poczułam się lepiej. Zakupiłam przepisane lekarstwa i zamówiłam szampon Dandrene ze strony, której adres podesłała mi Jola. Bałam się trochę, że infekcja będzie wracać, że nie da się wyleczyć……Dopiero jak zaczęłam korzystać z szamponu Dandrene, poczułam się lepiej. Najbardziej cieszyłam się, kiedy plamy zaczęły jaśnieć, aż stały się niewidoczne. I to cholerne swędzenie……zniknęło.
Szanuję swoje ciało, dlatego bardzo mi przeszkadzała ta podrażniona, swędząca i szorstka skóra. Dlatego do terapii lekami włączyłam mycie całego ciała Dandrene. I wtedy właściwie miałam najlepsze efekty….

Cellulit wodny – dziwne zjawisko

7-500x313Przyszła jesień. Zrobiło się chłodniej, więc wyciągnęłam z szafy moje ulubione botki z rudej skóry. Obcas dość szeroki, ale zgrabny, nie za wysoki. Lubię wracać do tych butów jesienią. I tym razem była to przyjemność. Do czasu…….Założyłam je na zakupy, a że miały one trwać jakiś czas, cieszyłam się, że będzie mi wygodnie. Ale nie było. Po godzinie musiałam biegiem rozpinać suwaczki po wewnętrznej stronie stopy, bo myślałam, że umrę. Ku mojemu przerażeniu okazało się, że mam stopy i kostki tej samej wielkości. Spuchnięte jak dwa balony! Wylądowałam z tym u lekarza. Powiedział mi jedno:

ORGANIZM ZATRZYMUJE WODĘ ZAMIAST SIĘ JEJ POZBYWAĆ

Stąd ta opuchlizna i również stąd jak się okazało mój cellulit, którego nie byłam w stanie się pozbyć, chociaż moja waga była jak najbardziej w normie. A przez całą wiosnę, piłam co najmniej 2 litry wody dziennie, bardzo regularnie ćwiczyłam. A tu taka niespodzianka. Mam CELLULIT WODNY!

CO TO JEST CELLULIT WODNY????

a6ddb8802165c42557b4572ccd075786

Cellulit wodny bardzo często dotyka dziewczyny, które wcale nie borykają się z nadwagą. Pomimo fajnej figury muszą jednak krępować się przed założeniem szortów czy bikini, bo skóra na ich udach i pośladkach nie należy do jędrnych. Z czego to wynika? Jak sama nazwa wskazuje, cellulit wodny jest związany głównie z gromadzeniem się wody w organizmie, co może wynikać z nadmiaru soli w diecie. Inną przyczyną są zaburzenia hormonalne lub problemy z krążeniem, lub Przyczyną nadmiernego gromadzenia się wody w tkankach skóry jest zaburzenie krążeniem krwi i limfy. Jeśli więc często się puchnie i cierpi na problem ciężkich nóg, zapewne tym objawom towarzyszy problem cellulitu.

JAK WALCZYĆ Z TYM TYPEM CELLULITU?????

1. DIETA

W zwalczaniu tego typu cellulitu niezbędna jest zbilansowana dieta. Sprzymierzeńcem wodnego cellulitu jest sól, dlatego warto się zastanowić, czy nie używa się jej zbyt dużo. Należy również pamiętać że sól dostarcza się do organizmu niemal niezauważenie, wraz z wędlinami, serami, przekąskami. Aby pozbyć się cellulitu wodnego należy jeść dużo warzyw, owoców, nasion, orzechów, ryb, kiełków. Zamiast używać soli, potrawy należy przyprawiać kurkumą, kolendrą, imbirem. Obowiązkowo należy również pić dużo wody, najlepiej z cytryną. Oczyszcza ona organizm. Dobrze jest też sięgać po soki warzywne i herbatki ziołowe, na przykład z pokrzywy, która zapobiega zatrzymywaniu wody w organizmie. Sprzymierzeńcem w walce z cellulitem wodnym nie będą również węglowodany, które wysoko i szybko podnosząc poziom cukru we krwi, zmuszają trzustkę do produkowania większej ilości insuliny, a to z kolei przekłada się na odkładnie tłuszczu.

2. POPRAWA KRĄŻENIA

421013

O krążenie można zadbać na kilka sposobów. Po pierwsze, nie wolno dopuścić do jakichkolwiek ucisków nóg. Są im winne zbyt obcisłe spodnie, skarpetki czy podkolanówki z gumkami, które wpijają się w ciało, ciasne obuwie – one są największymi wrogami prawidłowego krążenia. Długotrwałe stanie lub siedzenie także sprzyja obrzękom, dlatego trzeba robić przerwy w pracy, zmieniać pozycje, gimnastykować się, biegać po schodach, a w wolnym czasie koniecznie należy uprawiać sport – regularna jazda na rowerze czy pływanie pomogą zapomnieć, co to takiego cellulit wodny.

3. I W KOŃCU NAJWAŻNIEJSZE – PIELĘGNACJA!!!!!!!!

Zastosowałam się do wszystkich powyższych punktów, mimo to efekty były znikome. Domyśliłam się, że muszę pomyśleć jeszcze o urodowym sposobie walki z tym potworem. Po chwili namysłu doszłam do wniosku, że trzeba zająć się typowo kosmetyczną pielęgnacją ciała. Nie można przecież zapominać o pielęgnacji przy pomocy kosmetyków antycellulitowych. Przetestowałam ich chyba milion. Żaden nie pomógł mi tak, jak Oligo.DX. Jest to nowoczesny żel antycellulitowy nie tylko likwiduje objawy, ale również oddziałuje na przyczyny.

 

I właśnie taki jest antycellulitowy żel Oligo.DX.

oligo_dx_l-500x500

Zawiera w swoim składzie substancje odpowiadające za przyspieszenie procesów lipolizy, wzmacnianie naczyń włosowatych oraz usprawnienie krążenia. Czyli rewelacja, bo przecież o to chodzi w mojej wojnie. A to wszystko dlatego, że zawiera :
hydrocotyl – wygładza skórę, działając w sposób podobny do zabiegów z botoksem,
skrzyp polny -wzmacnia naczynia oraz hamuje odkładanie się tłuszczu pod skórą,
bluszcz – usprawnia krążenie, przyspiesza metabolizm komórkowy,
morszczyn pęcherzykowaty – wspomaga proces lipolizy, dzięki zawartości jodu,
kofeinę – usprawnia krążenie, przyspiesza proces spalania tkanki tłuszczowej.
Dzięki technologii nanosomowej cenne substancje przenoszone są bezpośrednio do źródła problemu i dopiero tam uwalniane. Tym sposobem Oligo.DX wykazuje niezwykłą skuteczność – wyczytałam na stronie internetowej producenta żelu. Cieszę się, że dane było mi na niego trafić, albo raczej, że udało mi się go wygrzebać na amerykańskich forach, bo u nas mało jeszcze ludzie o nim piszą i wiedzą. Ale to się niedługo zmieni, zaręczam Wam. Taka skuteczność nie może zostać niezauważona. Tym bardziej cieszę się, że jestem jedną z pierwszych testerek tego produktu. Ale wracajmy do rzeczy. Podczas aplikacji żelu Oligo.DX należy wykonywać delikatny masaż, tak też zrobiłam. A pod prysznicem stosowałam naprzemienne natryski ciepłą i zimną wodą. Nie jestem systematyczna z natury, ale udało mi się utrzymać regularność do tego stopnia, że nie mam problemu z zastojami wody w organizmie i pokonałam ten cholerny cellulit wodny, który zepsuł mi ostatnie wakacje. A jak widzę, że kończy mi się tubka żelu, to zamawiam następną, bo nie zaryzykuje utraty jędrności mojej skóry i mojego wyglądu w ogóle. Ale co jest najlepsze….opłaca się kupić dwa żele i więcej, bo wtedy producent daje fajne rabaty:D Dziewczyny Kochane, jeśli zastosujecie się do moich rad i będziecie wytrwałe w tych działaniach, już wkrótce tak jak ja przestaniecie się zastanawiać, czy założyć króciutką spódniczkę albo szorty……Życzę Wam powodzenia. Piszcie w komentarzach, jakie Wy macie sposoby walki z cellulitem.

olejek antycellulit, przed i po, olej arganowy

Ćwiczenia 40 +

Jak ćwiczyć po czterdziestce?

produkty-bg-forte-40

 

Dzięki specjalnie dobranym zestawom ćwiczeń z obciążeniem możemy poprawić stan naszych mięśni, kości i skóry. Ćwiczenia poprawiające równowagę pomogą uniknąć jakże niebezpiecznych dla zdrowia upadków.

Regularna aktywność fizyczna pomaga również walczyć ze stresem, naładowuje nas pozytywną energią. Wzmacnia naszą siłę wewnętrzną, mamy większą świadomość swojego ciała i swojej osobowości.

 

 

 

Ćwiczenia fizyczne:

 

309847

309847

  • zmniejszają ryzyko chorób serca,
  • zmniejszają ryzyko zachorowalności na cukrzycę,
  • zapobiegają osteoporozie,
  • zmniejszają ryzyko chorób nowotworowych.

 

Podstawowe zasady ćwiczeń:

  • Przed podjęciem treningu skonsultuj się z lekarzem i powiedz mu o swoich zamiarach;
  • Na początku porządnie się rozgrzej;
  • Do ćwiczeń wykorzystuj ciężarki od 0,5 do 2 kg;
  • Ćwicz 3 razy w tygodniu po 40 minut;
  • Zacznij od obciążenia, którym możesz wykonać dane ćwiczenie 8-10 razy;
  • Zrób dwie serie po 8-10 powtórzeń, jeżeli będzie za ciężko wykonaj jedną serię lub zmniejsz ilość powtórzeń;
  • Stopniowo zwiększaj obciążenie;
  • Uprawiaj regularnie ćwiczenia aerobowe: spacer, jazda na rowerze, basen. Dzięki nim wzmocnisz swoje serce;
  • Po ćwiczeniach siłowych nie zapomnij o rozciąganiu, które zwiększa sprawność aparatu ruchowego oraz zmniejsza ryzyko nadwyrężenia i zapalenia stawów.

Pamiętajmy o tych zasadach treningowych i ćwiczmy regularnie. Czas leci nieubłaganie, a nasz organizm staje się coraz bardziej „wysłużony”. Dlatego warto zrobić coś dla lepszego samopoczucia, a efekty będą zachwycające.

Psorgen na łuszczycę

Jakiś czas temu mój tato zachorował na łuszczycę. Choroba ta ma bardzo nieprzyjemny przebieg. Do tego słyszałam kiedyś, że jest dziedziczna. Pomyślałam sobie, że warto się o niej czegoś dowiedzieć. Poza tym przerażały mnie krwawe place na skórze głowy u taty i płaty skóry, które ciągle się łuszczyły. To był straszny widok. A tata narzekał, że go boli i swędzi….że nic nie pomaga.

EUCERIN-AS-Seborrhoeic-dermatitis-01

ŁUSZCZYCA, CO TO JEST ZA CHOROBA?

Jest to jedno z najczęstszych genetycznie uwarunkowanych schorzeń skóry (do 2% ogółu populacji w Polsce, Europie i USA), o przewlekłym i nawrotowym przebiegu, cechujące się złuszczającymi się wykwitami grudkowymi, ustępującymi bez pozostawienia śladu. Istnieje duża różnorodność nasilenia zmian, od nielicznych ognisk, ograniczonych do szczególnych okolic, do ciężkich postaci zajmujących całą skórę i stawy, a nawet prowadzących do inwalidztwa. Łuszczyca występuje we wszystkich szerokościach geograficznych i u wszystkich ras. 1-2% ludności choruje na łuszczycę, chociaż istnieją duże różnice w częstości występowania w różnych krajach (np. rzadsze są zachorowania wśród Murzynów afrykańskich, a w Japonii, gdzie łuszczyca do II wojny światowej była chorobą rzadką, nastąpił jej gwałtowny wzrost, zwłaszcza w okresie powojennym, co jest łączone ze zmianą trybu życia i pożywienia)

OBJAWY ŁUSZCZYCY

 

łuszczyca

U mojego taty łuszczyca występuje w obrębie skóry głowy i ma charakter zlewnych ognisk pokrytych grubymi nawarstwionymi łuskami. Występuje głównie nad i za uszami. Same włosy są nie zmienione i nie doszło do wyłysienia pomimo, że niekiedy zmiany utrzymują się bardzo długo. Po krótkim zapoznaniu się z informacjami o tej chorobie dowiedziałam się, że łuszczyca skóry głowy może na wiele lat poprzedzać pojawienie się wykwitów w innych okolicach lub towarzyszyć zmianom w innym umiejscowieniu. U nas było podobnie. Tata bardzo długo leczony był na łupież, którego nie był w stanie się pozbyć…..Jak widać, nie był to łupież, a zła diagnoza.

ROZPOZNANIE ŁUSZCZYCY

Rozpoznanie łuszczycy zwykłej opiera się na:
1. stwierdzeniu wykwitów grudkowych i ognisk o bardzo wyraźnym odgraniczeniu i odśrodkowym szerzeniu się, pokrytych obfitymi, srebrzystymi łuskami i ustępujących bez pozostawienia blizn,
2. często symetrycznym rozmieszczeniu zmian,
3. typowym zajmowaniu okolic łokci, kolan, owłosionej skóry głowy,
4. przewlekłym i nawrotowym przebiegu,
5. dobrym stanie ogólnym; pomocny jest wywiad rodzinny.
Mam wrażenie, że u mojego taty w swoim czasie pominięto 5 z 5 kroków. Na szczęście trafił na świetnego lekarza, który dość szybko zorientował się w problemie. Dobrze, że właśnie wrócił ze Stanów, gdzie diagnozował i przechodził wiele szkoleń. Tata miał rację, że uparcie szukał rozwiązania swojego problemu. Pan Albert, wiekowy już lekarz, rozpoznał łuszczycę już po chwili. Robiąc dalsze rozpoznanie tylko utwierdził się w przekonaniu, że ma do czynienia z łuszczycą. Zaproponował tacie udział w akcji wprowadzenia na polski rynek przełomowego rozwiązania w walce z łuszczycą. A tato zgodził się, ma zaufanie do pana Alberta.

ŁUSZCZYCĘ LECZYMY ŻELEM ORGANICZNYM O NAZWIE PSORGEN.

Jest to innowacyjny żel organiczny dla osób zmagających się z łuszczycą.
bazuje na roślinnych składnikach, poprawiając kondycję skóry dotkniętej chorobą,
eliminuje zaczerwienienia i swędzenie,
łagodzi objawy łuszczycy oraz prowadzi do zmniejszenia ognisk łuszczycowych,
wykazuje działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne, a ponadto regeneruje skórę oraz działa oczyszczająco,
jego immunomodulujące działanie pozwala celować w nadmierną produkcję limfocytów,
doskonale sprawdza się do eliminowania zmian łuszczycowych w fałdach skórnych, pod kolanami, na zgięciach rąk, łokciach czy szyi – nie ma znaczenia, z jakim typem choroby się zmagasz,
naturalne składniki to gwarancja bezpieczeństwa – preparat jest łagodny dla skóry.
Żel Psorgen trzeba nakładać na miejsca dotknięte łuszczycą dwa razy dziennie. Początkowo może wystąpić niewielkie podrażnienie, ale to mija. I sami mieliśmy okazję się przekonać.

ŻEL PSORGEN TO JAKIEŚ OBJAWIENIE. NAPRAWDĘ POMAGA WALCZYĆ Z ŁUSZCZYCĄ!

Już po tygodniu smarowania nastąpiła spora zmiana. Zaczerwienienie zaczęło ustępować. Trochę zbledło. Tata powiedział, że czuje teraz w tych miejscach chłód i ulgę. To spore ukojenie. Tam, gdzie wcześniej było swędzenie i pieczenie jest dużo lepiej.

 

AKTUALIZACJA!!

Jako, że pierwsze opakowanie żelu tata dostał w ramach programu walki z łuszczycą, nie wiedział gdzie go szukać, a doktor Albert wrócił do Stanów. Na szczęście miałam do niego kontakt i poprzez korespondencję e-mailową wysłał mi adres strony internetowej producenta. Maść Psorgen nie jest dostępna w żadnej aptece. Za to po internecie krąży mnóstwo podróbek. Dobrze, że zostałam ostrzeżona, żeby nie kupować byle gdzie.

Weszłam więc na www. Psorgen.pl i zamówiłam tacie 2 opakowania żelu. Dostaliśmy rabat i żel był u taty już 3 dni od złożenia zamówienia. To nas też ucieszyło, bo maść powoli się kończyła, a tata nie miał zamiaru z niej rezygnować. Nikt oprócz mnie i jego nie wie, jak bardzo pomogła mu maść Psorgen. Wcześniej wstydził się wychodzić bez czapki z powodu tych paskudnych placów….teraz ma króciutko obcięte włosy i nie wstydzi się wystawiać głowy na widok publiczny…

Kwas hialuronowy na usta

Cześć. Jeżeli czytacie mojego bloga, to pewnie macie taki sam jak ja problem. Albo zbliżony i myślicie go podobnie jak ja rozwiązać. Otóż mam problem z ustami. Nie mam ładnych , pełnych ust, a każda osoba, którą poznaję bliżej mi mówi, że wyglądam na złośliwą, niedostępną i nietowarzyską kobietę ( mam 26 lat ). I na tym musi polegać mój problem, bo odkąd pamiętam nigdy nie miałam przyjaciółki, albo choćby bliskich znajomych, bo przecież nikt nie chciał mnie bliżej znać. Wydaje mi się że można coś na to poradzić…

KWAS HIALURONOWY MOŻE W NATURALNY SPOSÓB PODNIEŚĆ, WYPEŁNIĆ USTA.

powiekszanie-ust

Dowiedziałam się, że kwas hialuronowy pełni bardzo ważną rolę w wielu funkcjach organizmu, m.in. odpowiada za utrzymanie w dobrym stanie skóry i stawów. Substancja działa na wiele sposobów, m.in. nawilża i uelastycznia skórę. Kremy z kwasem hialuronowym sprawiają, że skóra wygląda na młodszą i zdrowszą, a zmarszczki stają się mniej widoczne. Ma wpływ na budowę włókien kolagenu i elastyny. Zabieg powiększenia ust kwasem hialuronowym odbudowuje gęstość tkanek wokół ust i powiększa usta, nawilża je. Poprawia kontur ust i profil twarzy. Kwas hialuronowy wygładza nieco bruzdy i zmarszczki, ujmuje też nieco lat. Do zabiegu nie trzeba się specjalnie przygotowywać. Powiększenie ust przebiega w znieczuleniu miejscowym – najczęściej z użyciem kremu znieczulającego. Zabieg estetyczny trwa kilkanaście minut, pozwala na przeprowadzenie widocznej korekty ust. Efekt zabiegu utrzymuje się około 12-14 miesięcy, gdzie po upływie tego czasu pacjenta czeka konieczność kolejnego zabiegu na powiększenie ust.

SKUTKI UBOCZNE KWASU HIALURONOWEGO – to co mnie przeraziło

lupiez-pstry01-305x230
Stosowanie kwasu hialuronowego niesie ze sobą pewne skutki uboczne w postaci bólu, któremu może towarzyszyć zaczerwienienie i opuchlizny w miejscu zastrzyku.
Zanim podejmie się decyzję o zabiegu z kwasem hialuronowym, należy rozważyć wszystkie za i przeciw. Kwas hialuronowy, co prawda, zaszkodzić nie może, sam zabieg charakteryzuje się niewielką inwazyjnością, niemniej jednak należy zachować maksimum bezpieczeństwa, a to gwarantują umiejętności i doświadczenie osoby przeprowadzającej zabieg. Wszystko ładnie i pięknie, dopóki się nie trafi na jakiegoś popaprańca. A czasem i dobry fachowiec może mieć zły dzień, użyć innego preparatu. Oto jeden z naprawdę wielu przykładów: tu zrzut ekrany z forum

IŚĆ POD IGŁĘ CZY NIE??????

transformulas_lip_volume

I długo targały mną wątpliwości, czy zdecydować się na zabieg czy nie, ale wypowiedzi dziewczyn, które straciły urodę na wiele tygodni albo miesięcy spowodowały, że wątpliwości ustąpiły miejsca poszukiwaniom. Musiałam znaleźć inne wyjście. I znalazłam….To wyjście wpadło na mnie samo. Szukałam na internecie informacji o moim problemie i zawitałam na wiele stron na temat medycyny estetycznej. Przechodziłam ze strony na stronę. I nie pamiętam jak to się stało, ale weszłam na stronę https://nuvialab.com/pl/p/Transformulas-Lip-Volume. Z czystej ciekawości przeczytałam informacje zawarte na stronie. Obejrzałam film na youtube: https://www.youtube.com/watch?v=KgUgqZ9s3b0 . Ale jestem niedowiarkiem, więc zaczęłam przeszukiwać internet i znalazłam bardzo dużo bardzo dobrych opinii. Nie wiedziałam, że takie nowinki kosmetyczne docierają do nas tak późno.
Transformulas Lip Volume to jest mój zastępca dla igły!!!!!
Pierwszym argumentem, który mnie do niego przekonał było to, że jest bezinwazyjny!!!!! A tych argumentów jest więcej, oto tylko kilka z nich:
innowacyjny żel zwiększa objętość oraz nadaje ładniejszy kształt – dzięki temu usta wydają się pełniejsze oraz jędrniejsze,
bazuje na unikalnym połączeniu naturalnych składników – wosku pszczelim oraz olejku makadamia,
zawarte w żelu na powiększenie ust lipopeptydy wspomagają proces regeneracji,
przyczynia się do ogólnej poprawy wyglądu warg poprzez zwiększenie ich ukrwienia oraz odpowiada zastymulowanie produkcji kolagenu,
nie wywołuje uczucia mrowienia ani bolesnego pieczenia, nie klei się i nie wysusza ust,
żel na powiększenie ust stanowi najlepszą alternatywę bolesnych zastrzyków z botoksem.
To wszystko przekonało mnie do kupienia Transformulas Lip Volume. Tym bardziej, że nie muszę go sprowadzać z zagranicy. Jest dostępny na terenie Polski, producent nawet zrobił na Polskę stronę internetową, na której gwarantuje oryginalność produktu.

A WIĘC WESZŁAM NA STRONĘ, ZAMÓWIŁAM ŻEL I CZEKAŁAM

blog

Po trzech dniach przyszła przesyłka. Dyskretne opakowanie przesyłki wzbudziło moje zadowolenie. Nie wszyscy, łącznie ze wścibskimi kurierami czy listonoszami, muszą wiedzieć co i do kogo przyszło. Opakowanie bardzo gustowne. Żel okazuje się bardzo wydajny. Bardzo fajnie się wchłania i jest mega wydajny. Skóra faktycznie od razu gładsza i taka jakaś lepsza w odczuciu. Na zmarszczkach nie przetestuję bo jeszcze ich nie mam ale lepiej zapobiegać, wiecie jak to mówią. W każdym bądź razie da się odczuć już od pierwszego użycia, że jest to coś innego niż typowy krem i zdecydowanie lepszy jak na mój gust. Zero połysku czy czegoś tłustego i fajny w aplikacji. To takie moje wrażenia jak na pierwszy raz. Resztę opowiem za jakiś miesiąc.

MIJA WŁAŚNIE MIESIĄC ODKĄD STOSUJĘ TRANSFORMULAS LIP VOLUME

powiekszanie-ust

Muszę się Wam przyznać kochane dziewczyny, że żelik stosuję zawsze przynajmniej raz dziennie. Mam wrażenie, że nawet jak raz go nie użyję, to i tak efekt się trzyma z poprzedniego. Usta mam teraz jak jakaś gwiazda filmowa. Pełne, kształtne i zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że bardzo ponętne… Nareszcie mam powód do zadowolenia. Już same efekty zachęciły mnie do ciągłego niemal uśmiechania się. Poznałam w pracy kilka osób i staram się utrzymać te znajomości…..a jeszcze jedno a’propo efektów stosowania żelu…..zostałam dziś skomplementowana, a raczej moje usta. Zaczynam się w końcu przyzwyczajać do mojego nowego, pięknego kształtu. Podkreślam go świetnym błyszczykiem. Wystarczy, że pomaluję się dyskretną pomadką, na wierzch nałożę mój Lip Volume i jestem pewna, że efekt będzie oszałamiający. I to bez ryzykowania oszpeceniem.

Oczyszczanie organizmu

16.08.2015

Cześć . Jestem Magda. Jestem studentką prawa. Nie mogę się skarżyć na swoje życie. Wynajmuję mieszkanie blisko centrum Wrocławia. Dręczy mnie tylko jeden kłopot. Mam buzię i dekolt obsypane pryszczami. Niedługo czekają mnie praktyki w świetnej kancelarii i bardzo chciałabym wyglądać dobrze.

images blog_jy_5121249_7956997_tr_listopad
22.08.2015. Pora do kosmetyczki!

Pomyślałam sobie, że postąpię jak mój kolega, który w podstawówce uporał się ze straszną opryszczką wizytami i oczyszczaniem twarzy u kosmetyczki…Wybrałam się do takiej, z której usług okazjonalnie korzystałam. Postanowiłyśmy powalczyć o moją cerę. To mocno bolesna dla mnie droga. Prawie trzy miesiące pracy nie dały jednak zadowalającego efektu. W końcu kosmetyczka poleciła mi coś od czego powinna zacząć – gruntowne oczyszczanie organizmu. Powiedziała, że tylko odpowiednia dieta wsparta wcześniej oczyszczaniem może przynieść efekty. Zaczęłam szukać więc informacji o oczyszczaniu organizmu i trafiłam na mnóstwo pozytywnych opinii na temat wody kokosowej.

Oto podstawowe zalety wody kokosowej:napój, który pozyskuje się z młodych, jeszcze zielonych owoców palmy. Drzewo pobiera z gleby niezbędną do swego wzrostu wodę, bogatą w minerały. Podczas wędrówki – od korzeni po koronę – płyn podlega wielokrotnej filtracji i oczyszczeniu, dzięki czemu staje się sterylnie czysty. Do kartonika, w którym stoi na sklepowej półce, woda trafia wprost z kokosa, w sterylnych warunkach, nie tracąc przy tym swoich właściwości.

Woda kokosowa: niezwykły skład

Woda kokosowa bogata jest w niezbędne dla organizmu składniki, takie jak magnez, potas, wapń, fosfor oraz witaminy B1, B2, B3, B5, B6 i C, a poziom elektrolitów jest w niej niemal identyczny jak w osoczu ludzkiej krwi. Wodę kokosową szczególnie poleca się osobom narażonym na stres, cierpiącym na anemię i hipokaliemię (niedobór potasu) a także na kaca. Badania naukowe wykazały również, że woda kokosowa korzystnie wpływa na pracę serca i układu krwionośnego (obniża ciśnienie krwi i poziom cholesterolu, zmniejsza ryzyko miażdżycy), ma dobroczynne działanie w schorzeniach układu nerwowego, trawiennego (podaje się ją w przypadku biegunki, wymiotów czy problemów żołądkowych) i moczowego (zmniejsza stres antyoksydacyjny w nerkach, rozbija kamienie nerkowe).
Cytokininy (roślinne hormony wzrostu) działają przeciwzakrzepowo, co ma duże znaczenie dla osób z problemami układu krążenia, a także ułatwia usuwanie toksyn z organizmu. Wodzie kokosowej przypisuje się również właściwości antybakteryjne, antywirusowe (zwalcza m.in. wirusa opryszczki oraz grypy), antyalergiczne oraz przeciwgrzybiczne. Płyn nie zawiera laktozy ani cukrów, może być więc spożywany m.in. przez cukrzyków czy osoby nie tolerujące mleka krowiego. Zawartość kwasu laurynowego (składnika występującego również w mleku matki) czyni z wody kokosowej idealny napój nawet dla małych dzieci. Jednym słowem wymarzona dla mnie. Jest jeden szczegół. Nie chcę, żeby ktoś wiedział, przez co przechodzę. Nie lubię zwracać na siebie uwagi.

23.11.2015. Znalazłam dla siebie idealne wyjście!

Cococin Freeze Dried Coconut Water

cococin_freeze_dried_coconut_water
Dla chcącego nic trudnego….Woda kokosowa w kapsułkach, rewelacja!!!! Dyskretna, a na tym najbardziej mi zależy…..Nie mogę się doczekać:D……Już złożyłam zamówienie. Całe szczęście, że zdobyłam adres internetowy strony producenta.

27.11.2015. Już jeeeest!

Dwa opakowania po 60 kapsułek. Wszystko prezentuje się bardzo ładnie.

Od dziś dwie kapsułki dziennie wody kokosowej . I zdrowa żywność – nieprzetworzona i bez konserwantów. Nie wiem jak wytrzymam, ale się postaram. I zdam relacje z efektów.

Domowe mydło:D….coś dla ciała

Wytworzenie samodzielnie mydła w domu daje dużo satysfakcji.  

Dzięki temu możesz kontrolować i dobierać według własnych potrzeb jego skład i odkrywać niekonwencjonalne połączenia. Dodatkowo, nie ma w tym mydle SLS-ów i innych mogących szkodzić naszemu zdrowiu i urodzie substancji.

Zrobienie mydła jest wg mnie łatwiejsze, niż zrobienie średnio trudnego ciasta. Artykuł zawiera informacje na temat produkcji mydła od podstaw przy użyciu tzw. metody zimnego procesu.

SONY DSC

IdProS769_Main_3842f3f7

1. Wybierz składniki

Mydło powstaje w procesie zmydlania tłuszczu przez zasadę (ług), najczęściej jest nim wodorotlenek sodu (znany jako kret do udrażniania rur). Do zrobienia mydła potrzebujemy więc 3 składników: tłuszczów, ługu i wody najlepiej destylowaną. Gdy te substancje zostaną ze sobą połączone w odpowiedniej temperaturze następuje proces zmydlania oraz utwardzania mydła. Ja używam 2 rodzajów tłuszczu, które są wg mnie jednym z najlepszych połączeń, biorąc pod uwagę  uzyskaną jakość, przy zachowaniu dostępności i przystępnej cenie (jednak można używać innych połączeń):

  • smalec – ja używam takiego wytopionego z wieprzowej słoniny, którą dostaję od znanego gospodarza. Wiem, że świnka jest karmiona w sposób tradycyjny, bez chemii przyspieszającej jej wzrost. Smalec ma kilka zalet: jest łatwo dostępny, zapewnia dobrą pianę, mydło jest dojrzałe po ca 3 tygodniach, nadaje mydłu delikatność i stanowi „dobry krem” nawilżający do skóry. Jednak stosowany samodzielnie sprawi, że mydło będzie zbyt miękkie, dlatego warto go łączyć z innymi olejami, które utwardzają mydło a takim olejem jest
  • oliwa z oliwek – jest drugim doskonałym składnikiem do stosowania w produkcji mydła. Mydło z nią tworzy warstwę „oddychającą” na skórze, zapobiegając utracie wewnętrznej wilgoci. W trakcie wytwarzanie mydła powstają niewielkie, jedwabiste pęcherzyki. Nadaje mydłu twardość. Oliwa z oliwek była używana od wieków do wyrobu tradycyjnych mydeł „Kastylijskich”. Może być stosowany w dowolnej ilości w recepturze mydła, jednak zbyt duże jej ilości sprawią, że na początku mydło długo będzie miękkie oraz wydłuży się proces dojrzewania nawet do ok. 2 miesięcy. Można też stosować  oliwę z wytłoczyn z oliwek.

2. Przygotuj obszar roboczy

Mydło najlepiej robić w kuchni, ponieważ trzeba zważyć i podgrzać składniki. W robieniu mydła wykorzystywany jest wodorotlenek sodu. Jest on niebezpieczną substancją chemiczną, więc trzeba mieć pewność, że dzieci i zwierzęta nie znajdują się w pobliżu podczas pracy. Aby zabezpieczyć balaty kuchenne dobrze jest rozłożyć na nim gazety lub ręczniki papierowe. A oto lista przyrządów, które będą nam potrzebne, są to sprzęty, które zazwyczaj już posiadamy:

  • Okulary, maseczka i gumowe rękawice – zabezpieczenie od ługu.
  • Waga do ważenia składników.
  • Duży garnek ze stali nierdzewnej lub emaliowany. Nie stosować aluminium czy teflonu.
  • Szklany lub plastikowy dzbanek, aby przygotować mieszaninę wody i ługu.
  • Kubki lub miarki ze szkła lub tworzywa sztucznego.
  • Plastikowa łyżka lub silikonowa szpatułka .
  • Blender.
  • Termometr kuchenny.
  • Foremki, mogą być tradycyjne (trzeba wyłożyć papierem do pieczenia) lub silikonowe. Można też użyć korytko drewniane lub pudełko po butach – też należy je wyłożyć papierem.  Najbardziej wygodne są foremki silikonowe, jednak ich zakup to większy wydatek.
  • Ręczniki papierowe lub stare ścierki do czyszczenia.
  • Ocet spirytusowy – neutralizuje działanie ługu.

3. Poznaj zasady bezpieczeństwa pracy z ługiem.

O tym należy pamiętać podczas pracy z ługiem lub surowym mydłem, zanim będzie ono gotowe do użytkowania:

  • Ług nigdy nie powinien dotknąć skóry, gdyż może ją spalić.
  • Należy nosić okulary ochronne i rękawiczki w każdym czasie w trakcie pracy z ługiem i surowym mydłem.
  • Aby uniknąć wdychania oparów w trakcie łączenia go z wodą należy zapewnić wentylację w pomieszczeniu (otwarte okno) oraz stosować maseczkę.
  • Trzymać w pobliżu ocet i w przypadku rozlania ługu użyć go – zneutralizuje jego działanie.

P5191538 55c1526c-3163-42d4-a8aa-094fd86d1acc.file

Wytwarzanie mydła:

  1. Ważenie tłuszczu.  

    Jak podałam wcześniej mydło możemy wykonać z wybranych tłuszczów. Ze względu na to, że posiadają one różne tzw. współczynniki zmydlania, aby wiedzieć ile gram wodorotlenku sodu należy użyć, trzeba skorzystać z kalkulatora (ja np. korzystam z tego https://www.thesage.com/calcs/LyeCalc.html ). Włączamy wagę, odpowiednio skalujemy i ważymy potrzebne składniki, na początku tłuszcz. Gdy znamy rodzaje tłuszczu i ich wagi, sprawdzamy w kalkulatorze ile gram wodorotlenku sodu musimy użyć i w jakiej ilości wody destylowanej go rozpuścić.

  2. Przygotowanie ługu.

    Ważymy na wadze wyznaczoną ilość wodorotlenku sodu. W drugim pojemniku odmierzamy ilość potrzebnej zimnej wody destylowanej. Następnie pamiętając o kolejności: do wody wsypujemy powoli  wodorotlenku sodu i powoli mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Zanim wykonamy te czynności, powinniśmy założyć rękawiczki, okulary i maseczkę. Dobrze jest wykonywać tę czynność przy otwartym oknie lub włączonym okapie.  Jest bardzo ważne, aby dodawać ługu do wody, a nie na odwrót; jeśli doda się wodę do ługu, reakcja pomiędzy dwoma substancjami zbyt szybko i może być niebezpieczny. PAMIĘTAJ: Wodorotlenek wsypujemy do wody, nigdy nie na odwrót, gdyż może dojść do gwałtownej reakcji. Tak przygotowany ług odstawiamy na bok i czekamy do ostygnięcia.

  3. Tłuszcz.  W wysokim garnku podgrzewamy do temp. ca 45-50 stopni. Czekamy, aż ług osiągnie taką samą temperaturę.
  4. Dodanie ługu do tłuszczu.

    Gdy te dwie substancje osiągnęły odpowiednie temperatury, powoli dodajemy ług lejąc ciągłym strumieniem do tłuszczu (nigdy nie na odwrót). Należy mieszać, najlepiej użyć do tego blendera. Przez 5-10 minut na przemian na kilkanaście sekund włączamy blender, a po jego wyłączeniu mieszamy nim powstające mydło. Robimy to do momentu uzyskania przez mydło konsystencji rzadkiego budyniu.mydlo-funki-ostrokrzew-pikantna-pomaracza mydlo-kastylijskie--jalowcowe-ze-sk

  5. Mydło jest już praktycznie gotowe.

    I można je wlać do foremek, a po 24 godzinach pokroić, aby dojrzewało przez minimum 3 tygodnie – zależnie od tłuszczu jakiego użyliśmy.  Jednak aby wzbogacić jego skład można użyć olejków eterycznych oraz innych dodatków. Ale o tym  oraz o robieniu fantazyjnych wzorów w kolejnym wpisie.